Poradnik kupującego aparat cyfrowy

Zoom i megapiksele orężem marketingowców

Marcin Brzozowski
Poradnik kupującego aparat cyfrowy

Funkcje aparatów cyfrowych, na które zwracają naszą uwagę producenci w reklamach, nie zawsze są najważniejsze. Mało tego, czasem nadmiar szkodzi! Rozprawiamy się z kilkoma mitami, w które wierzą marketingowcy, a w które Wy zdecydowanie nie powinniście wierzyć, i piszemy o parametrach, na które warto zwrócić uwagę, nawet jeżeli trzeba w tym celu użyć Google'a albo zagłębić się w dane techniczne.

0

Funkcje aparatów cyfrowych, na które zwracają naszą uwagę producenci w reklamach, nie zawsze są najważniejsze. Mało tego, czasem nadmiar szkodzi! Poniżej rozprawimy się z kilkoma mitami, w które wierzą marketingowcy, a w które Wy nie powinniście wierzyć, i napiszemy o parametrach, na które warto zwrócić uwagę, nawet jeżeli trzeba w tym celu użyć Google'a albo zagłębić się w dane techniczne.

Marketingowy bełtkot

Zoom. Wielki zoom. Megazoom. Superzoom. Po pierwsze, zoom to iloraz najdłuższej i najkrótszej ogniskowej. Obiektyw 35–105 mm to zoom 3×, obiektyw 100–300 mm to również zoom 3×. Zoom jest przydatny, ale w pewnych granicach. Im większa rozpiętość ogniskowych, tym obiektyw ciemniejszy, tym gorsza jakość zdjęć robionych na końcu zakresu i tym większe zniekształcenia na zdjęciach wykonywanych na początku zakresu. W praktyce granica przydatności to 10–12×. Innym problemem jest użyteczność najdłuższej ogniskowej. Jeżeli zakres obiektywu przekracza ok. 450 mm, to wielkość maksymalnego otworu przesłony spada do f/5,6 lub f/6,7. Aby zdjęcie było nieporuszone, trzeba przyjąć zasadę, że czas musi być odwrotnością ogniskowej. Jeżeli ogniskowa to 600 mm, czas powinien wynieść 1/600 sek. Niestety, zdjęcia z przesłoną f/6,7 i czasem 1/600 można robić jedynie w bardzo jasny dzień albo z bardzo wysokim ISO. A wysokie ISO w kompaktach oznaczają silne szumy. Jeżeli więc połączymy słabą jakość optyczną obiektywu o dużym zakresie z wysokimi szumami, efektu nie da się oglądać.

Zoom cyfrowy. Ta funkcja jest obecna w większości aparatów. Polega na sztucznym powiększaniu środkowej części zdjęcia, bez zwiększania liczby szczegółów. Po pierwsze, nigdy nie daje to dobrych efektów, po drugie zaś i tak można zrobić to na komputerze – wystarczy rozciągnąć zdjęcie do wybranych rozmiarów, a potem wykadrować środek. Producenci lubują się w mnożeniu zoomów i tym sposobem na niektórych aparatach można przeczytać informację o zoomie 60× – optycznym zoomie 10× pomnożonym przez cyfrowy zoom 6×. Osiągane w ten sposób krotności są zwykłą bzdurą. Niestety, większość producentów, nawet ci znani, podaje w danych technicznych pozycję „łączny zoom”, która może wprowadzić w błąd.
Megapiksele. Producenci przekonują nas, że im więcej megapikseli, tym lepiej. Niestety, im więcej punktów światłoczułych zostanie wciśniętych na tę samą małą powierzchnię, tym gorsze będą szumy. Jest to związane z budową matrycy na poziomie elektrycznym. W dodatku małych rozmiarów optyka aparatów kompaktowych nie przenosi rozdzielczości zapewnianej przez matrycę. Mimo zwiększania liczby megapiskeli nie następuje wzrost liczby szczegółów. W praktyce aparatom kompaktowym spokojnie wystarczyłyby matryce 10-megapikselowe i wszyscy by na tym zyskali. Rosnące matryce mają jeszcze jedną wadę: pliki są coraz większe, więc potrzebne są pojemniejsze i szybsze karty pamięci.

Wysokie ISO. Im większa czułość, tym większe szumy, mniejsza rozpiętość tonalna obrazu i mniej szczegółów. Aparaty cyfrowe mają tak naprawdę jedną czułość bazową, zwaną w żargonie natywną. Zwykle jest to po prostu najmniejsza dostępna czułość aparatu. Większe czułości powstają dzięki analogowemu wzmiacnianiu sygnału elektrycznego. Proces ten powoduje, niestety, dodatkowe zakłócenia. W kompaktach cyfrowych zakres ISO, przy którym zdjęcia wyglądają ładnie, kończy się na ISO 400 (i to tylko w tych najlepszych), a najwyższe ISO używalne (takie że zdjęcie można wydrukować w rozmiarze 15 × 10 albo wysłać na Facebooka) to zwykle 1600. Większość kompaktów udostępnia ISO 3200, a nawet 6400, co wiąże się, zwłaszcza w przypadku tańszych modeli, z drastycznym spadkiem rozdzielczości. Na przykład ISO 1600 daje pełną rozdzielczość 12 megapikseli, ISO 3200 to już 6 megapikseli, a ISO 6400 – 3 megapiksele. Naszym zdaniem jest to zwykłe oszustwo.
Filmy HD. Nie jest sztuką sprawić, aby film miał taką rozdzielczość. Jaki jest jednak sens nagrywania przez aparat filmów HD 720p (1280 × 720), jeżeli naprawdę przetwornik nagrywa film w niższej rozdzielczości, a potem interpoluje w górę? Producenci nigdy się do tego nie przyznają, ale interpolacja filmów jest faktem i zdarza się nie tylko w aparatach cyfrowych, ale nawet w kamerach. Powody nie są do końca jasne. Najpewniej główne przyczyny to niedostateczna moc obliczeniowa procesora aparatu, przepustowość magistrali danych i inne techniczne ograniczenia. Interpolację widać najlepiej, kiedy obraz zostaje zatrzymany podczas statycznej sceny. Wyraźnie widać wtedy nieostrość wynikającą ze sztucznego powiększenia. Równie ważny jest użyty kodek. Film 720p zakodowany AVC ma około 8 MB, podczas gdy film w tej samej rozdzielczości zakodowany za pomocą MJPEG ma aż 40 MB.

Stabilizacja cyfrowa. Stabilizacja optyczna to wielka zaleta. Zapewnia się ją na dwa sposoby: ruchy aparatu kompensowane są albo przez ruch soczewek obiektywu, albo przez ruch matrycy. Stabilizacja cyfrowa polega na niemożliwym do kontrolowania zwiększaniu czułości, po to aby czas naświetlania był krótszy, co oznacza mniejsze ryzyko, że zdjęcie będzie poruszone zdjęcia, ale to owocuje zwiększeniem szumów.

Zasięg flesza podany dla wysokich wartości ISO lub dla automatycznego ISO oznacza, że aparat wprawdzie błyśnie w ciemności na 5 m, ale zrobi to, ustawiając zbyt dużą czułość (ISO), i obraz będzie wyglądać tragicznie. Naturalnie, zasięg flesza „do 5 m” brzmi lepiej niż zasięg „do 1,8 m” i producenci o tym wiedzą.

Za co warto dopłacić

Jasność obiektywu. To od niej zależy możliwość robienia zdjęć przy gorszym oświetleniu i z krótszymi czasami. f/2,8 to dwa razy więcej światła, niż zapewnia f/4,0, i dwukrotnie mniej niż w przypadku f/1,8. Uważajcie też na drugą liczbę przesłony, oznaczającą minimalną liczbę na końcu zakresu ogniskowych. Obiektyw 24–105/2,0–5,8 wygląda na pierwszy rzut oka zachęcająco, ale wystarczy sobie przypomnieć, że f/5,8 to ośmiokrotnie mniej światła, niż zapewnia f/2,0, w dodatku wartość f/2,0 obiektyw zapewnia na pierwszych 2 mm ogniskowej, a potem jasność bardzo szybko spada.

Tryby preselekcji i ręczny. Gdy ktoś zamierza rozwinąć swoje hobby fotograficzne, warto, aby aparat miał tryby półautomatyczne, albo nawet ręczny. Bez nich nie da się eksperymentować i uczyć fotografowania.

Format RAW. Wprawdzie wymaga używania komputera, ale po opanowaniu może dać zadziwiające efekty. Więcej dowiecie się stąd.

Szeroki kąt. Użytkownicy często przy wyborze kierują się wartością górnego zakresu ogniskowych, nie zwracając uwagi na dolny. W praktyce zwykle okazuje się, że zdjęcia powyżej ogniskowej 200 mm robione są raz na rok, a brak każdego milimetra na dole zakresu jest bolesny. Zwłaszcza na imprezach rodzinnych czy na zdjęciach wakacyjnych, gdy chciałoby się zmieścić na zdjęciu rozległy krajobraz lub wysoki budynek.

Waszym zdaniem

Brak opinii.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.