Ambrogio L250 Elite - test robota koszącego

Sympatyczny, czerwony traktorek

Paweł Pilarczyk
Ambrogio L250 Elite - test robota koszącego

Ambrogio L250 Elite to kolejny robot koszący, który trafił do naszej redakcji. Sprzęt tylko na pierwszy rzut oka wygląda jak urządzenie retro. To celowy zabieg włoskich projektantów. Pod obudową kryje najnowocześniejsze funkcje dostępne w oferowanych obecnie robotach koszących, w tym dotykowy, kolorowy ekran LCD, a także moduł GSM i odbiornik GPS.

1

Aplikacja na smartfony

Podobnie jak w przypadku Robomow, tak i robota Ambrogio można obsługiwać i konfigurować przy pomocy aplikacji Ambrogio Remote dla smartfonów z Androidem i iOS. Aplikacja wymaga połączenia się z robotem przez Bluetooth (a więc musimy podejść ze smartfonem na niewielką odległość od kosiarki), ale działa też z dala od urządzenia, dzięki modułowi GSM, po tym, jak skonfigurujemy "funkcję chmury".

Screenshot_20170810-144659

Screenshot_20170810-151540

Screenshot_20170810-160146

Screenshot_20170810-160151

Screenshot_20170810-160129

Screenshot_20170810-160249

Screenshot_20170818-093933

Z poziomu aplikacji możemy skonfigurować wszystkie opcje dostępne z poziomu wyświetlacza samego robota, w tym harmonogram koszenia czy strefy. Ale mamy też kilka funkcji dodatkowych.

Po pierwsze, możliwość ręcznego sterowania robotem, więc jeździ on niemal jak zdalnie sterowany samochodzik. Tu jednak sterowanie rozwiązano gorzej niż w przypadku Robomow, bo Ambrogio jedzie cały czas przed siebie, a z poziomu aplikacji możemy jedynie skręcać w prawo i lewo. Nie można robota np. zmusić do jazdy tyłem. Niemniej jeśli chcemy kosiarkę skierować w obszar trawnika poza przewodem obwodowym albo w miejsce, które robot akurat pominął, ręczne sterowanie na pewno będzie tu pomocne. W tym trybie możemy też wymusić spiralny tryb koszenia albo po prostu wysłać robota do bazy.

Screenshot_20170823-081720

Testowany robot wyposażony został w moduł GPS (prostsze modele robotów Ambrogio są go pozbawione). Moduł nie jest zbyt precyzyjny, więc nie wystarczy robotowi do tego, by z dokładnością kilku centymetrów wyznaczyć swoją pozycję. Gdyby tak się dało, możliwa byłaby instalacja robota w ogrodzie bez przewodu obwodowego.

Mimo wszystko odbiornik GPS pozwala Ambrożemu mniej-więcej zorientować się, gdzie się obecnie znajduje, więc robot wspomaga się nim w celu optymalizacji trasy czy podziału trawnika na obszary do koszenia.

Ciekawą funkją GPS jest ponadto możliwość wykluczenia wybranego fragmentu ogrodu z koszenia. Jeśli chcemy rozłożyć na środku trawnika kocyk, ale akurat tego dnia robot kosi, obszar koca można wykluczyć z koszenia - robot będzie jeździł dookoła, ale na koc nie wjedzie.

Wreszcie, dzięki modułowi GPS możemy - na przykład siedząc w pracy - podejrzeć w aplikacji, gdzie Ambroży się znajduje - czy kosi przed czy za domem, albo może siedzi sobie w stacji i ładuje akumulatory. To taki bajer, ale zapewniamy, że robi wielkie wrażenie podczas spotkań ze znajomymi.

Screenshot_20170823-092604

Miłym akcentem w aplikacji jest możliwość pobrania instrukcji obsługi robota w wielu językach (w tym polskim) w pliku PDF. Możemy sobie zatem przypomnieć obsługę robota podczas jazdy metrem i nie musimy taszczyć ze sobą ciężkiej, drukowanej książki (do robota dołączono dwie, kilkusetstronicowe instrukcje; bez obaw, są w kilkunastu językach, po kilkadziesiąt stron na język).

Waszym zdaniem

ilona.kozubnik00

Tego typu urządzenia to dla mnie niesamowicie ciekawy temat, jednak ciągle obawiam się, że może coś co będzie na ziemi uszkodzi się z tego powodu, że może jakiś ptaszek spadnie z gniazda itp - nie chce niepotrzebnie robić niczemu krzywdy - czy taki sprzęt ma odpowiednie czujniki zachowawcze?

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.