Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek

Dobry dźwięk, który nie kosztuje małej fortuny

Dawid Grzyb
Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek

Do tej pory firmy trudniące się słuchawkowym, ale droższym rzemiosłem można było policzyć na palcach jednej ręki. Chodzi nam o produkty, które zasługują na miano audiofilskich, czyli słuchawki otwarte, półotwarte oraz zamknięte, pozbawione mikrofonu, nastawione na konkretnego odbiorcę – amatora dobrego dźwięku. Producenci, tacy jak Sennheiser, AKG, Grado, Beyerdynamic czy Ultrasone, od wielu lat dostarczają klientom udane produkty. Do pewnego czasu firmy pokroju Philipsa czy Panasonica oferowały sprzęty budżetowe i starały się nie wchodzić w paradę wymienionym weteranom. Czasy się zmieniają, co udowadnia właśnie Philips.

2

Testowane produkty:

Wyraźna poprawa czy dźwiękowe omamy?

Na temat kabla dołączonego do słuchawek Fidelio X1 napisano setki postów na niejednym forum. O co zatem całe to zamieszanie? Pozwolimy sobie powołać się na to, co napisał Tyll Hertsens, założyciel jednego z największych portali poświęconych słuchawkom – InnerFidelity. Hertsens zmierzył oporność wspomnianego kabla i okazało się, że jest ona nadspodziewanie wysoka, wynosi około 1.8 oma. Kable sygnałowe do większości podobnych słuchawek mają ten parametr na poziomie najczęściej około 0.5 oma. Wydawać by się mogło, że to niewielka różnica, ale okazuje się, że może słyszalnie wpływać na dźwięk w dwojaki sposób: w określonych przypadkach może powodować spadek tłumienia, a co za tym idzie – pogorszenie się basu oraz zaostrzenie górnych fragmentów odtwarzanego pasma. Hertsens wspomniał też, że X1 to produkt nastawiony na przekaz basowy, pod czym się podpisujemy wszystkimi kończynami, dlatego w tym wypadku kwestia tłumienia jest ważna. Kolejna sprawa to to, że w przypadku kabli niezbalansowanych, a taki jest ten dołączony do Fidelio X1, sygnał z obydwu kanałów powraca wspólną żyłą masy, co w połączeniu z wysoką opornością kabla może powodować przesłuchy między kanałami.

Remedium na te dolegliwości jest wyjątkowo proste: oddzielne masy dla każdego z kanałów i sprawa załatwiona. Ale dość o technicznych aspektach, czas na odsłuch. Przy porównaniu wykorzystaliśmy fabryczny przewód, który dołączono do modelu Fidelio X1 oraz produkt firmy Forza AudioWorks – model FAW Claire HPC o wartości 359 zł. Kabel do tanich nie należy, ale jest wart swojej ceny. Jest znakomicie wykonany, równie elastyczny i wytrzymały, co ten fabryczny, który dołączono do Fidelio X1, a czy poprawia dźwięk, o tym poniżej. Składa się w sumie z ośmiu żył miedzianych o czystości 7N, a zakonfekcjonowany jest wtykami 3,5 mm firmy Switchcraft, tej samej, z produktów której korzysta Armia Stanów Zjednoczonych.

Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek (44)

Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek (43)

Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek (42)

Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek (41)

Wierzcie lub nie, ale różnica jakości dźwięku między kablem FAW Claire HPC a tym dołączonym do zestawu jest dramatyczna. Zawsze gdy mowa o „grających przewodach" znakomita większość z was jest przekonana, że poprawa brzmienia nie ma prawa mieć miejsca po zmianie jednego na drugi. I często tak jest, ale tym razem naprawdę bardzo mocno nas zaskoczono, do tego stopnia, że zazwyczaj subtelne różnice są tym razem tak łatwe do wychwycenia, że to aż zadziwiające i zdecydowanie źle świadczy o osobie, która jest odpowiedzialna za projekt kabla do modelu Fidelio X1. A teraz trochę suchych informacji o tym, co się poprawia po zmianie przewodu firmowego na FAW Claire HPC.

Znacząco poprawia się dynamika niskich tonów, są lepiej kontrolowane i bardziej dociążone, nie tak rozlane.
Partie wokalne stają się lepiej słyszalne, a gitary – lepiej dociążone.
Znacząco poprawia się separacja instrumentów.
Wysokie tony są lepiej zaakcentowane.

Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek (45)

Te zmiany są na tyle łatwe do zaobserwowania, że nie potrzeba nie wiadomo ile czasu. Już po kilkunastu sekundach słychać, że jest albo wyraźnie lepiej, albo wyraźnie gorzej, w zależności od wykorzystanego kabla. Wniosek jest zatem prosty – kupując słuchawki Philips Fidelio X1, zainwestujcie w lepszy kabel słuchawkowy. Zdecydowanie warto! Podziękujecie nam później.

Namawiamy do wzięcia pod uwagę modelu FAW Claire HPC. Na własne uszy przekonaliśmy się, że bardzo pozytywnie wpływa na ten aspekt, który jest w Fidelio X1 najlepszy. Chodzi o bas. Tym samym, biorąc pod uwagę jakość wykonania i pozytywny wpływ na dźwięk, jego cena jest w naszych oczach w stu procentach zasadna.

Kabel do testów dostarczył

Philips Fidelio X1 - test otwartych, nausznych słuchawek (39)

Forza AudioWorks

Waszym zdaniem

radek196600

pisze 1 raz wiec może się to nie spodobać co niektórym kupując sprzęt mam jeszcze inwestować?w zmianę kabli et cetera to firma nie wie ze wypuszcza bubel z pana reklama na polski rynek pana styczność z kompem i audio to niema pan słuchu albo kasa reszta to pan nawet radia nie słyszał a o elektronice to zupełnie nic ale ciekawe czemu tonsil upadl wtedy gdy cala polaska czekala na glosniki nie bylo w skepie a na zachodzie byl?

kaliphast00

A mnie się test podoba, tylko jedna rzecz mnie nieco razi - po jakiego grzyba wrzucaliście zdjęcia słuchawek Creative? Rozumiem, że są wyposażone w kabel Forza Audioworks, ale mogliście podłączyć ten kabel do Philipsów i zrobić im ładne zdjęcie.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.