Robomow RS635 - test robota koszącego trawę

Mercedes wśród robokosiarek

Paweł Pilarczyk
Robomow RS635 - test robota koszącego trawę

Roboty coraz śmielej wkraczają do naszych domów i ogrodów. Roboty odkurzające (roboodkurzacze) spotkać można już w wielu mieszkaniach. Wciąż dość rzadkim sprzętem są robokosiarki, czyli roboty koszące trawę. Przetestowaliśmy robota Robomow RS635, czyli najwyższy model w ofercie izraelskiej firmy Friendly Robotics. To prawdziwy mercedes wśród robotów koszących. Oto jego test.

4

Zalety robota koszącego

Użytkowanie robota koszącego trawę w ogrodzie to przede wszystkim ogromna oszczędność czasu. Przy większych trawnikach skoszenie trawy przy pomocy tradycyjnej kosiarki zajmuje wiele godzin, a kosić należy przynajmniej raz w tygodniu, a najlepiej byłoby tę czynność powtarzać 2-3 razy w tygodniu (w okresie wzrostu trawy). W skali miesiąca tracimy zatem dziesiątki godzin, które moglibyśmy spędzić chociażby z rodziną lub wykorzystać ten czas na dowolną inną aktywność - albo taką, która sprawia nam przyjemność, albo możemy po prostu popracować i zarobić więcej pieniędzy. Robot koszący daje nam tę możliwość i jest to zaleta nie do przecenienia. Czasu kupić się nie da, ale wolny czas można zyskać… kupując robota koszącego.

Robot koszący sprawi, że nasz trawnik zawsze będzie zadbany i każdego dnia trawa będzie krótko przystrzyżona. To też różnica w stosunku do pielęgnacji trawnika przy pomocy zwykłej kosiarki. Przy zwykłej kosiarce trawa jest krótka tylko w dniu skoszenia oraz w 2-3 następnych dniach, ale potem pojawiają się już kępki wyższej trawy i już po kilku dniach trawnik znów przestaje wyglądać atrakcyjnie. Ponownie trzeba go skosić. Przy kosiarce autonomicznej w ogóle nie ma tego problemu. Robokosiarka kosi codziennie, więc codziennie trawnik wygląda idealnie.

11laduje-sieNasz trawnik może nie jest idealny, ale za to jest idealnie, króciutko skoszony

Codzienne koszenie trawnika ma też taki efekt "uboczny", że jest zabójcze dla chwastów. Te wyjątkowo nie lubią koszenia. Robot koszący spowoduje, że większość chwastów rosnących na trawniku po prostu umrze.

Ogromną zaletą robota koszącego jest to, że jest bardzo cichy – nieporównywalnie cichszy od kosiarek spalinowych czy traktorków. Chociaż zdarzają się modele kosiarek automatycznych, które wydają nieprzyjemne w odbiorze dźwięki (wystarczy obejrzeć filmy na YouTube), to na szczęście testowany przez nas Robomow RS635 jest naprawdę cichy. Na tyle, że może nawet kosić trawę późnym wieczorem lub nawet w nocy i nie będzie przeszkadzać ani domownikom, ani sąsiadom.

Atutem kosiarki automatycznej jest niski koszt eksploatacji, zwłaszcza w porównaniu do kosiarek spalinowych. Według deklaracji producenta, testowany Robomow RS635 zużywa około 30 kWh energii elektrycznej miesięcznie. Przy cenie ok. 50 gr za 1 kWh daje to około 15 złotych miesięcznie. Za 15 złotych kupimy 3,5 litra paliwa Pb95, a niewiele mniej zużyjemy na pojedyncze koszenie większego trawnika (ok. 3000 m2). Gdyby założyć koszenie kosiarką dwa razy w tygodniu, Robomow RS635 może się okazać nawet... ośmiokrotnie tańszy w eksploatacji. 

Przewaga robota koszącego nad kosiarką czy traktorkiem zwiększa się diametralnie gdy na tyle nie lubimy kosić sami, że zlecamy koszenie trawy ogrodnikowi. Przeciętna cena koszenia trawy to od 50 groszy do 1 zł za m2. To oznacza, że pojedyncze skoszenie dużego trawnika (jak nasz) to koszt nawet kilkuset złotych! Nawet jeśli zdecydujemy się na najtańszą opcję i do skoszenia trawnika zaangażujemy "pijaczka" spod sklepu, trzeba mu będzie wręczyć 100-150 złotych za pojedyncze koszenie. W skali miesiąca na koszenie trawnika wydamy więc nawet przeszło tysiąc złotych (i to w sytuacji, gdy zamówimy taniego "ogrodnika" dwa razy w tygodniu). W takim tempie okaże się, że koszt zakupu robota koszącego zwróci się najwyżej w kilkanaście miesięcy - czyli niecałe dwa lata.

Roboty Robomow są też tak skonstruowane, by ich użytkownik mógł wymienić większość elementów samodzielnie. Łatwo wymienia się w nich nie tylko noże czy koła, ale nawet obudowę czy... silnik. W razie problemów można zasięgnąć porady telefonicznej u dystrybutora.

Wreszcie, Robomow podobno przegania krety. W testowym ogrodzie nie mogliśmy się o tym przekonać, bo mamy pod trawą ułożoną siatkę przeciw kretom (a więc brak u nas kretowisk), jednak przedstawiciele Robomow twierdzą, że tym sympatycznym, ale uciążliwym w ogrodzie zwierzątkom przeszkadza ciągłe jeżdżący nad ich głowami robot i… decydują się na zmianę miejsca zamieszkania. 

Wady

Roboty koszące wydają się być idealnym rozwiązaniem do pielęgnacji trawnika, ale mają też kilka wad. Pierwsza i chyba najbardziej istotna to niestety wysoka cena zakupu tego typu sprzętu. Opisywany w tym artykule robot Robomow RS635 kosztuje blisko 15 tysięcy złotych. Cena może niektórych szokować, ale RS635 to najwyższa półka wśród przydomowych robotów koszących, co podkreśliliśmy już w samym tytule tego artykułu. To i tak nie jest górny poziom cenowy; można też kupić kosiarki autonomiczne do dużych areałów, nawet do 30 tys. m2 (np. lotniska trawiaste, pola golfowe, boiska, parki). Ceny takich robotów przekraczają 80 tysięcy złotych.

Na szczęście można kupić roboty tańsze. Najtańszy w ofercie Robomow model RX20 kosztuje 3299 zł. Działa na identycznej zasadzie jak model opisywany, ale przeznaczony jest do niewielkich trawników (do 200 m2). 

Ceny robotów koszących zależą właśnie głównie od powierzchni trawnika. Robot do trawników o powierzchni 1000 m2 (model MC1000) kosztuje 6,5 tys. złotych. To wielokrotnie więcej niż cena zwykłej kosiarki, ale - z drugiej strony - porównywalną kwotę trzeba przeznaczyć na traktorek koszący. Niemniej wciąż roboty koszące są, co tu ukrywać, drogie i na ich zakup obecnie zdecydują się pewnie tylko osoby zamożniejsze lub entuzjaści nowych technologii, którzy wszystkie najnowsze gadżety muszą mieć jako pierwsi.

Co może się wydawać zaskakujące, niemal wszystkie produkowane obecnie roboty koszące nie potrafią rozpoznać trawy. Nie odróżnią na przykład trawnika od klombu, więc trzeba mu ten trawnik “wskazać” przy pomocy przewodu układanego podczas instalacji. Na szczęście to jednorazowa i dość prosta czynność.

Producenci robokosiarek eksperymentują już z różnymi systemami, które pozwalałyby im funkcjonować bez przewodu (np. GPS albo czujniki trawy), jednak rozwiązania te są nadal niedoskonałe (jest ryzyko, że robot wjedzie w klomb i zniszczy kwiaty, albo... ucieknie nam z ogrodu przez otwartą bramę) i wciąż najpewniejszy jest po prostu przewód. Dlatego niemal wszystkie sprzedawane obecnie roboty koszące wykorzystują właśnie przewód elektryczny, który wyznacza im strefę koszenia.

Robot koszący nie wjedzie też we wszystkie zakamarki w ogrodzie, chyba że faktycznie przystosujemy ogród do takiego urządzenia. Wymaga to jednak projektowania ogrodu już od samego początku z myślą o instalacji robokosiarki. Najłatwiej gdy po prostu trawnik ma regularny kształt, a klomby znajdują się jedynie na obrzeżach. Najgorzej, gdy zdecydujemy się na liczne nasadzenia (“wyspy”) na środku trawnika, które będą znajdowały się w niewielkiej odległości od siebie (metr lub mniej). Robot albo będzie miał problemy, żeby się tam wcisnąć, albo konieczne będzie definiowanie w takich miejscach wąskich przejść, których też jest ograniczona ilość (Robomow RS635 pozwala na zdefiniowanie maksymalnie czterech podstref, czyli radzi sobie z najwyżej czterema wąskimi przejściami).

13waskie-przejscie

Wąska szczelina między klombem a trampoliną - niestety tu się robot nie wciśnie

Dlatego zdecydowanie warto poprawić ogród pod kątem robota lub zakładać go od razu z myślą o instalacji tego sprzętu. W przeciwnym wypadku trzeba się pogodzić z tym, że zakamarki trzeba będzie dokaszać tradycyjną kosiarką lub np. kosą spalinową (podkaszarką).

W końcu, robokosiarki są też potencjalnie wyeksponowane na kradzież. Teoretycznie złodziej może po prostu zabrać robota z ogrodu, podczas gdy nie ma w domu domowników. W praktyce robot jest zabezpieczony kodem PIN i bez tego kodu nie zadziała, więc będzie bezużyteczny dla złodzieja. Do tej pory w Polsce zanotowano tylko dwa przypadki kradzieży robotów Robomow (nie wiemy jednak, jak te statystyki wyglądają w przypadku robotów innych firm). Czyli albo złodzieje są świadomi i wiedzą, że sprzęt bez znajomości kodu PIN na niewiele im się zda, albo nie wiedzą, czym jest robot koszący i ile kosztuje, i jeśli już wejdą na czyjąś posesję, to chętniej kradną np. rowery albo narzędzia ogrodowe. Nie zmienia to faktu, że na wszelki wypadek warto pomyśleć o wykupieniu ubezpieczenie robota od kradzieży.

Waszym zdaniem

damianmaciejewski00

Witam, z tego co słyszałem brak wywożenia trawy powoduje, że w pewnym momencie jest jej za dużo.
Dochodzi do " zapchania " trawnika.
Trzeba wtedy wykonać wertykulację. Około dwóch razy na sezon koszenia.
Ale ogólnie przy braku rąk do pracy to jest przyszłość koszenia trawy.

kezmajan01

Bardzo ciekawy artykuł

bojarski310

Kompletny brak znajomosci sprzetu do koszenia trawy- wystarczy wpisac w wyszukiwarce lub na Youtubie i znajdziemy automatyczne kosiarki zbierajace trawe.
druga rzecz- kosiarki powinny zbierac trawe - jezeli tego nie robia i nie zadba sie odpowiednio o trawnik czeka nas wertykulacja 2 razy do roku i dosiewanie trawy plus naworzenie oraz prawdopodobnie wymana trawnika co 5-10 lat.
kosz tej kosiarki to 15 tys Pln- srednia kosiarka to 2 tys PLN + dwukrotne koszenie w tyg 1-2 godz. + 100PLN na nawoz. Liczby nie klamia.
a jak komus sie nie chce to profesjonalny ogrodnik zajnie sie koszeniem w cenie 1000PLN na sezon (zaleznie od wielkosci ogrodu).
radze sie doszkolic zanim napisze sie artykul.
automatyczne kosiarki sprawdzaja sie w mojej opinii tylko na polach golfowych a nie w w ogodkach o powierzchni 100-200metrow kwadratowych.
pozdrawiam

pawel.pilarczyk01

bojarski3, czytałeś w ogóle artykuł? Chyba niestety nie za bardzo. Doczytaj na temat tego, jak działa mulczowanie - jeśli nie chcesz w moim tekście, to u któregokolwiek producenta kosiarek do trawy lub w jakimkolwiek poradniku, jak prawidłowo pielęgnować trawnik. Co do robotów koszących, które zbierają trawę: chyba masz na myśli amatorskie przeróbki zwykłych kosiarek na roboty koszące? ;)

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.