Robomow RS635 - test robota koszącego trawę

Mercedes wśród robokosiarek

Paweł Pilarczyk
Robomow RS635 - test robota koszącego trawę

Roboty coraz śmielej wkraczają do naszych domów i ogrodów. Roboty odkurzające (roboodkurzacze) spotkać można już w wielu mieszkaniach. Wciąż dość rzadkim sprzętem są robokosiarki, czyli roboty koszące trawę. Przetestowaliśmy robota Robomow RS635, czyli najwyższy model w ofercie izraelskiej firmy Friendly Robotics. To prawdziwy mercedes wśród robotów koszących. Oto jego test.

4

Robomow RS635 a tańsze roboty koszące

Obiecaliśmy porównać testowanego robota Robomow RS635 do tańszych robotów koszących. Model, który testowaliśmy, jest “wszystkomający” (wykorzystamy to znane z reklam hasło), brakuje mu jedynie modułu GPS. Mamy jednak dobre wieści: tańsze roboty, których ceny rozpoczynają się już od 3 tysięcy złotych (niezależnie od producenta), potrafią w prawie to samo, co model opisywany przez nas. Czyli koszą trawę samodzielnie, mulczują ją, same wracają do stacji ładującej, mogą być obsługiwane przy pomocy aplikacji na smartfony. Gdzie więc przewaga testowanego i drogiego Robomow RS635?

Główna i najbardziej istotna różnica to maksymalny obszar koszenia - to największy wyróżnik poszczególnych modeli robotów. Im większy obszar trawnika, który robot potrafi skosić, tym większa jest jego cena. Zawsze należy robota dokładnie dopasować do rozmiarów posiadanego trawnika. Nie ma sensu kupować robota potrafiącego skosić 2000 m2, żeby kosił trawnik o powierzchni 500 m2. Tak samo mała robokosiarka do trawnika 200 m2 nie poradzi sobie z trawnikiem 600 m2. Będzie zostawiać albo niedokoszone kępy trawy, albo wręcz może zakomunikować użytkownikowi, że wydzielony obszar koszenia jest dla niej za duży.

Mniejsze i tańsze roboty są też wolniejsze. Mają najczęściej tylko jedno ostrze (w RS635 są dwa) i koszą pas trawy o szerokości od 18 do 36 cm (RS635 kosi pas aż 56 cm). Najtańsze modele kosiarek automatycznych wyposażone są też w inny typ akumulatorów, który wymaga długiego czasu ładowania (np. Robomow RX20 Pro ma akumulator kwasowo-ołowiowy, który ładuje się aż 16 godzin). 

Ostatecznie efekt koszenia jest jednak ten sam - cały trawnik jest równo skoszony, chociaż małemu robotowi zajmuje to trochę więcej czasu niż dużemu.

Droższe roboty wyposażone są ponadto w "bajery" typu moduł GPS czy moduł GSM. Testowany Robomow RS635 ma tylko moduł GSM, brak mu jednak GPS (modułów tych Friendly Robotics w ogóle nie montuje w swoich robotach). Podobno przyczyny są dwie. Pierwszy to niedostateczna dokładność takich modułów. Do zastosowań konsumenckich systemy GPS mają dokładność rzędu kilku metrów. To wystarczy w nawigacjach samochodowych, ale zdecydowanie nie nadawałoby się do nawigacji robota w ogrodzie. Co najwyżej moglibyśmy sprawdzić np. w aplikacji na telefonie, czy robot na pewno znajduje się w naszym ogrodzie i czy kosi przed, czy za domem (a taką funkcjonalność chcielibyśmy mieć w robocie koszącym...). 

Drugi powód to zwiększony pobór energii. Chociaż jak dla nas, trochę naciągany, bo przy tak potężnych akumulatorach pobór prądu przez moduł GPS będzie niezauważalny w porównaniu do energii, jaką konsumują silniki napędzające koła robota czy ostrza tnące.

Zatrzymamy się na chwilę przy module GSM. Robomow RS635 to jedyny robot Friendly Robotics, którego można kupić w Polsce, wyposażony fabrycznie w moduł GSM. Są też inne roboty Robomow z tym modułem - modele oznaczone przyrostkiem "Pro" (na przykład RS625 Pro, RS615 Pro albo RC308 Pro), ale - nie wiedzieć czemu - w Polsce ich nie kupicie.

Najważniejszym zastosowaniem modułu GSM jest diagnostyka robota. Jeśli coś jest z nim nie tak, robot wysyła wszystkie informacje o swoim stanie bezpośrednio do producenta. Gdy zatem zadzwonimy do oficjalnego dystrybutora po pomoc (firmy DLF), ten dokładnie będzie wiedział, co dolega naszemu robotowi. 

Dodatkowo, jeśli mamy zainstalowaną w smartfonie aplikację Robomow App, robot będzie nam wysyłał komunikaty o sytuacjach nadzwyczajnych. Na przykład gdy stacja ładująca utraci zasilanie, robot ugrzęźnie kołem w klombie albo gdy sprzęt zostanie podniesiony w trakcie pracy albo wyciągnięty ze stacji ładującej bez wpisywania kodu PIN. Jedna z tych sytuacji jest z życia wzięta. Na telefonie pewnego dnia ujrzeliśmy następujący komunikat:

Screenshot_2017-06-22-15-15-43

A po zajrzeniu do ogrodu zastaliśmy robota w takiej pozycji.

10zakopal-sie

Przewód poprowadzony był zbyt blisko klombu, robot wjechał w niego kołem i nie był wstanie wyjechać.

Niestety nie ma możliwości sprawdzenia stanu robota z poziomu aplikacji Robomow App gdy jesteśmy daleko od robokosiarki. Aplikacja uruchamia się wyłącznie wtedy, gdy znajdziemy się w odległości kilku metrów od robota i smartfonowi uda się połączyć z nim przez Bluetooth.

Skoro jednak Robomow RS635 ma wbudowany moduł GSM, który daje mu łączność z internetem praktycznie wszędzie (nie musi być nawet w zasięgu sieci WiFi - zresztą nie ma odpowiedniego modułu WiFi), to aż się prosi o możliwość połączenia z robotem przez internet w dowolnym momencie i sprawdzenie jego stanu w aplikacji Robomow App. Szkoda, że nie zaimplementowano (być może jeszcze) takiej funkcjonalności. Dawałoby to wiele dodatkowych możliwości. Na przykład będąc w pracy, moglibyśmy sprawdzić na smartfonie, czy robot w danym momencie kosi (i którą strefę), czy może pozostaje w stacji ładującej. Przydałaby się też możliwość zatrzymania robota - gdy przykładowo jesteśmy w pracy, a do domu wrócą dzieci ze szkoły przywiezione przez dziadków. 

To wszystko przykłady funkcjonalności, które teoretycznie można dodać do aplikacji. Dlaczego Robomow nie oferuje w chwili obecnej tych funkcji?

Prawdopodobnie ograniczone zastosowanie modułu GSM spowodowane jest tym, że fabrycznie zamontowany moduł działa w każdym kraju Europy. Nie ma możliwości samodzielnej wymiany karty SIM. Producent robota pokrywa koszty działania systemu GSM w urządzeniu, a więc musi zapłacić za transfer danych w roamingu. Co prawda nie dożywotnio, a na okres trzech lat. Jeśli chcemy używać modułu GSM po tym okresie, musimy wykupić abonament na kolejne trzy lata. To dość wysoki koszt, bo wynosi ok. 1000 złotych. Tu też sugestia dla producenta: w przyszłych modelach ciekawym pomysłem byłoby wbudowanie po prostu slotu na własną kartę SIM. Wtedy można by było zainstalować kartę prepaid (przedpłaconą) - obecnie u wielu operatorów wystarczy zasilić taką kartę kwotą 5 złotych raz na rok, by karta funkcjonowała. A potem za 2 złote można wykupić 1 GB transferu danych na miesiąc. Czyli rok internetu to raptem 24 złote (trzy lata - 72 złote). Opłacalibyśmy sami transfer danych i moglibyśmy dzięki temu samodzielnie sprawdzać stan robota przez internet. 

Dodatkowo producent mógłby dać możliwość wykupienia zdalnego wsparcia technicznego (po okresie 3-letniej gwarancji - w tym czasie mamy to wsparcie "w cenie), na przykład za 500 złotych za kolejne 3 lata, jeśli ktoś ma takie życzenie. Wilk syty i owca cała.

Postaramy się podsunąć takie sugestie inżynierom z Friendly Robotics, być może zostaniemy wysłuchani i w przyszłości zobaczymy niektóre z tych funkcjonalności albo w nowych wersjach aplikacji Robomow App, albo w kolejnych modelach robotów Robomow :)

Waszym zdaniem

damianmaciejewski00

Witam, z tego co słyszałem brak wywożenia trawy powoduje, że w pewnym momencie jest jej za dużo.
Dochodzi do " zapchania " trawnika.
Trzeba wtedy wykonać wertykulację. Około dwóch razy na sezon koszenia.
Ale ogólnie przy braku rąk do pracy to jest przyszłość koszenia trawy.

kezmajan01

Bardzo ciekawy artykuł

bojarski310

Kompletny brak znajomosci sprzetu do koszenia trawy- wystarczy wpisac w wyszukiwarce lub na Youtubie i znajdziemy automatyczne kosiarki zbierajace trawe.
druga rzecz- kosiarki powinny zbierac trawe - jezeli tego nie robia i nie zadba sie odpowiednio o trawnik czeka nas wertykulacja 2 razy do roku i dosiewanie trawy plus naworzenie oraz prawdopodobnie wymana trawnika co 5-10 lat.
kosz tej kosiarki to 15 tys Pln- srednia kosiarka to 2 tys PLN + dwukrotne koszenie w tyg 1-2 godz. + 100PLN na nawoz. Liczby nie klamia.
a jak komus sie nie chce to profesjonalny ogrodnik zajnie sie koszeniem w cenie 1000PLN na sezon (zaleznie od wielkosci ogrodu).
radze sie doszkolic zanim napisze sie artykul.
automatyczne kosiarki sprawdzaja sie w mojej opinii tylko na polach golfowych a nie w w ogodkach o powierzchni 100-200metrow kwadratowych.
pozdrawiam

pawel.pilarczyk01

bojarski3, czytałeś w ogóle artykuł? Chyba niestety nie za bardzo. Doczytaj na temat tego, jak działa mulczowanie - jeśli nie chcesz w moim tekście, to u któregokolwiek producenta kosiarek do trawy lub w jakimkolwiek poradniku, jak prawidłowo pielęgnować trawnik. Co do robotów koszących, które zbierają trawę: chyba masz na myśli amatorskie przeróbki zwykłych kosiarek na roboty koszące? ;)

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.