Wybór męskiej golarki – na co zwracamy uwagę?

Męska rzecz

Bartosz Woldański
Wybór męskiej golarki – na co zwracamy uwagę?

Golarka tradycyjna czy golarka elektryczna? Golarka elektryczna czy golarka tradycyjna? Oto jest pytanie. Wielu z nas, mężczyzn, ma problem z wyselekcjonowaniem odpowiedniej maszynki. Wbrew pozorom wcale niełatwo zdecydować, co jest bardziej komfortowe dla skóry i zarostu. Macie nie lada kłopot z przystosowaniem się pod nowsze sposoby golenia? Nie jesteście sami, wyciągamy pomocną dłoń, by ułatwić Wam właściwy wybór.

7

Czytelnicy z większym bagażem doświadczenia, przyzwyczajeni do tradycyjnego golenia, mogą być oporni na wszelkie nowinki techniczne, które często naprawdę ułatwiają życie, a nie, jak niekiedy głoszą przesądy, okazują się niekończącą się męką. Ponieważ jest wielu niezdecydowanych, chcemy ich uświadomić, że nie wszystko, co przynosi postęp, musi być złem wcielonym. Warto jednak zestawić zalety i wady zarówno golarek tradycyjnych, jak i elektrycznych i spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie o to, dla kogo są przeznaczone poszczególne rodzaje.

Bo żyletką prościej i szybciej…

Na pewno? Można polemizować, ale jedno nie ulega wątpliwości: żadna golarka elektryczna nie ogoli dokładniej niż porządna maszynka tradycyjna. Żyletka w duecie z pianką, żelem albo innym specyfikiem idealnie sprawdza się w prawdziwych warunkach bojowych, tj. w przypadku naprawdę gęstego i twardego owłosienia na twarzy, czyli po prostu radzi sobie z tym, z czym może nie poradzić sobie maszynka elektryczna. Ale czy faktycznie szybciej? Nie musimy tracić czasu na nakładanie pianki czy żelu na twarz, tylko uruchamiamy maszynkę, podłączając ją do kontaktu albo korzystając z wbudowanego akumulatora, i walczymy w mniej lub bardziej efektowny sposób z zarostem. Jednak teoria to jedno, a praktyka to drugie – nie zawsze żyją ze sobą w zgodzie. Jakość golenia nie musi iść w parze z szybkością.

Golarka tradycyjna 1

Golarka tradycyjna - Fusion

Chyba każdy użytkownik obu typów golarek zgodzi się z powszechnym przekonaniem, że tradycyjne są skierowane przede wszystkim do mężczyzn, którzy mają twardy lub gęsty zarost. Jednakże nie brakuje różnych kremów niezwykle efektywnie zmiękczających takie owłosienie. Na tyle, że niejeden mężczyzna chętnie skusiłby się na wygodę i nowoczesność, a jedno i drugie zapewnia maszynka elektryczna. Wymaga wzięcia pod lupę większej liczby elementów, niż jest to konieczne w przypadku tradycyjnej maszynki. Przybliżymy Wam właściwości obu typów golarek, które wypadałoby uwzględnić przed udaniem się do kasy.

Wybór odpowiedniej golarki to odwieczny problem wielu mężczyzn?

Wybór na pewno nie jest oczywisty. Golarka tradycyjna, pozbywająca się zarostu dokładniej, sprawia, że mężczyźni mający na twarzy twarde włoski nie muszą się golić po kilka razy w ciągu dnia, by móc pochwalić się gładkością skóry przez dłużej niż parę godzin. Model elektryczny nie każdemu wystarczy, zwłaszcza że początki zarostu mogą przeszkadzać nie tylko jemu, choć pozwoli przyciąć odrastające włosy, gdy nie będzie możliwości albo czasu użycia klasycznego. Może warto więc używać obu rodzajów? Gdyby tylko było to takie łatwe, jak się wydaje...

Golarka tradycyjna 2

Golarka tradycyjna - Mach3 Power

Golarka elektryczna 1

Golarka elektryczna - Braun

Upodobania – klucz do wszystkiego. Czym się dalej kierować?

Wybór odpowiedniej golarki tradycyjnej nie budzi tylu wątpliwości co w przypadku elektrycznej. Niemniej jednak warto nakreślić jej podstawowe cechy.

Maszynki tego typu dzielimy na:

1. Jednokrotnego użytku. To nic innego jak maszynka, której przeznaczeniem jest jednorazowe golenie. Przynajmniej w teorii. Często żyletki umieszczane w jednorazówkach na tyle zachowują ostrość, że można użyć ich jeszcze kilka razy. Przeważnie są jednak wykonane z gorszej jakości elementów niż golarki wielokrotnego użytku. Występują zazwyczaj w odmianie dwu- lub trzyostrzowej. Im więcej ostrzy, tym lepszy efekt golenia – zwłaszcza jeśli ktoś ma twardy i gęsty zarost, w przeciwnym razie rezultat może być inny od spodziewanego. Wiele zależy jednak od wykonania i ceny: częstokroć za lepszą płacimy kilka razy więcej. Od droższej można oczekiwać, że ma ruchomą główkę oraz paski nawilżające, co redukuje tarcie i zmniejsza podrażnienia skóry. Dodatkowe cechy wpływają nie tylko na skuteczność, ale też – a raczej przede wszystkim – komfort golenia. Najtańszych, o wątpliwej jakości, nie polecamy, bo są bardzo często tępe, a to powoduje, że łatwo się zaciąć.

2. Wielokrotnego użytku, czyli z wymiennymi ostrzami. Także w tej grupie można wyróżnić kilka rodzajów, np. trój-, a nawet pięcioostrzowe. I tym razem teoretycznie im więcej, tym lepiej. Prawda tkwi jednak głębiej. Prócz zarostu i jakości ostrzy znaczenie ma także to, w jakiej odległości od siebie zostały umieszczone. Przerwa między nimi nie może być zbyt mała, bo przyjemność stanie się utrapieniem. Nie można jednak przesadzać także w drugą stronę: muszą być na tyle blisko siebie, by w trakcie golenia siła rozłożyła się równomiernie na wszystkie, dzięki czemu będzie mniej prawdopodobne, że jakieś miejsce pozostanie niedogolone. W takich maszynkach można wymieniać zużyte żyletki na nowe, które zwykle są zauważalnie lepszej jakości od montowanych w jednorazówkach, a tym samym starczają na dłużej.

Golarka tradycyjna 3

Golarka tradycyjna - Fusion Power

Golarki tradycyjne wykonane są z tworzywa sztucznego, dzięki czemu są lekkie, często także wyprofilowane, co zwiększa wygodę użytkowania. Elektryczne bez porównania bardziej ciążą w ręce (zwłaszcza te z wbudowanym akumulatorem), do tego zdarza się, że nieprzyjemnie wibrują, co niektórym może przeszkadzać w goleniu.

Najwięcej, oczywiście, zależy od upodobań i przyzwyczajeń. Jeśli po wielu bojach z golarkami tradycyjnymi skóra zapragnie odmiany, na co należy zwrócić uwagę przy wyborze?

Golarka elektryczna 2

Golarka elektryczna - Panasonic

Po pierwsze, podstawą jest wygląd obudowy. Każdy ma inną fizjonomię, tak jak różne są golarki. Niektórym może przeszkadzać fikuśny, ale nie do końca praktyczny kształt, inni stawiają na nowoczesną budowę, nie bacząc na nieco wątpliwą wygodę użytkowania. Choć mówi się, że wygląd nie ma znaczenia, w przypadku golarek nie jest to prawdą, bo istotnie przekłada się on na przyjemność z golenia. Tak więc należy dobrać kształt maszynki do twarzy.

Po drugie, ważne jest zasilanie, zwłaszcza dla kogoś, kto prowadzi podróżnicze życie. Wykorzystuje się następujące sposoby zasilania:

1. Bateryjne, najmniej godne polecenia, stosowane głównie w maszynkach z niższych półek. Dla jednych – wygoda, bo nie trzeba nic ładować, kupuje się baterie, i golarka działa jak nowa. Dla innych – wyrzucanie pieniędzy.

2. Sieciowe – najbardziej podstawowy rodzaj zasilania w golarkach elektrycznych. Ale czy najpraktyczniejszy? Primo, trzeba mieć dostęp do gniazdka; secundo, długość dołączonego kabla też ma znaczenie, ale to wiąże się z umiejscowieniem kontaktu. Plusem zdecydowanie jest to, że urządzenia nie trzeba ładować, mniej się jednak nadaje dla ludzi będących w ciągłym ruchu, rzadko mających dostęp do gniazdka. Inna zaleta to lekkość.

3. Akumulatorowe – coraz bardziej popularne. Bezapelacyjnie zapewnia większą wygodę użytkowania, bo nic się nie plącze i nie ogranicza brak kontaktu. Idealne dla osób mobilnych. Byle pamiętać o jej regularnym ładowaniu, chociaż akumulatory w solidnych, markowych golarkach wytrzymują dość długo. Warto jednak zwrócić uwagę na czas ładowania i działania. Poza tym takie modele najczęściej pozwalają golić się na mokro, na przykład pod prysznicem. Na marginesie: warto sprawdzić, czy tego typu maszynka ma antypoślizgowy uchwyt, niezwykle użyteczny w takich sytuacjach.

4. Sieciowo-akumulatorowe – łączy rozwiązania golarek sieciowych i akumulatorowych. Z pewnością ten wybór będzie najlepszy, ale zdarza się, niestety, że golarki tego typu nie dziedziczą wszystkich funkcji modeli zasilanych tylko w jeden sposób. Przykładem jest brak opcji golenia się na mokro.

Golarka elektryczna 3

Golarka elektryczna - Braun

Po trzecie, istotny jest system golący:

1. Foliowy – składa się z folii ochronnej (tzw. tnącej) z otworami, nałożonej na ostrza. Przez dziurki przedostają się włoski, a następnie zostają przecięte przez ostrza pokryte folią. Wyróżniamy trzy wersje golarek tego typu: z jedną, dwoma albo trzema foliami tnącymi. Ich liczba decyduje o skuteczności golenia: im więcej, tym lepiej. Ale im wyższa jest ich jakość, tym wyższa jest cena. Nie polecamy tych z pojedynczą folią, bo efekt jest bardzo często niedokładny, i lepiej już dopłacić do modelu o przynajmniej dwóch, a najlepiej trzech, zwłaszcza jeśli zarost jest twardy i szybko odrasta. Zazwyczaj takie golarki nie pozbywają się włosków tak równomiernie jak głowicowe, przez co niekiedy warto wspomóc się tradycyjną maszynką, aby rezultat był równie dobry. Za to wydają się najwłaściwszym wyborem do wrażliwej skóry i bardziej „młodzieżowego” zarostu. Co nie oznacza, że nie nadają się do bardziej zarośniętych twarzy.

2. Głowicowy. Na golarki tego typu składają się tzw. głowice, które mogą być ruchome, a to z kolei przekłada się na większy komfort golenia, bo bardziej dostosowują się do kształtu twarzy, a co za tym idzie – po prostu lepiej golą. Głowica zbudowana jest z nożyków i osłonek, które razem tworzą część golącą. Tak jak modele działające w systemie foliowym, tak i te golarki mają kilka odmian: od jedno- do pięciogłowicowej. I tym razem im jest ich więcej, tym lepiej, ale tak samo jak w innych maszynkach odpowiednie rozłożenie elementów golących i ich konstrukcja odgrywają niebagatelną rolę.

Podsumowując opis obu systemów golących, warto nadmienić, że w powszechnym przekonaniu właśnie głowicowe lepiej nadają się do twardszego zarostu i po prostu skuteczniej golą. Prawda leży pośrodku: dużo zależy od maszynki – producenta i ceny. Nie można zakładać, że głowicowa zawsze będzie przyjemniejsza i praktyczniejsza w użyciu, niż foliowa. Niezależnie od rodzaju zarostu.

Golarka elektryczna 4

Golarka elektryczna Panasonika

Wreszcie, po czwarte, funkcje i wyposażenie. Przy wyborze golarki nie zaszkodzi sprawdzić, czy urządzenie zawiera bardzo przydatne wskaźniki pokazujące stan akumulatora – albo czy jest już na granicy wyczerpania, albo czy zdążył się naładować. Droższe modele elektryczne często wyposażone są jeszcze w inne wskaźniki, np. informujące o potrzebie wymiany elementów golących lub konieczności czyszczenia, niekiedy umieszczane na wyświetlaczach LCD lub LED.

Golarka elektryczna 5

Golarka elektryczna ze stacją

Równie ważne powinno być to, jak należy czyścić sprzęt i system golący. Do jednych wystarczy szczoteczka, drugie wymagają także bieżącej wody, a najwygodniejsze (i najdroższe) są modele wyposażone w tzw. stację czyszczącą, która niekiedy umie także naładować akumulator i nasmarować golarkę. To znakomite rozwiązanie dla leniuchów i pracoholików, którym szkoda lub nie starcza czasu na usuwanie pozostałości po goleniu.

Jest też coś dla bardziej wysublimowanych golibrodów, którzy chcieliby ze swoim zarostem zrobić coś więcej, niż tylko dokładnie zgolić: trymery i nakładki, pozwalające jedynie przyciąć włoski do wybranej długości lub zadbać o konkretny fragment owłosienia, np. baki.

O wydatkach i kosztach eksploatacji

Na osobne miejsce zasługują wydatki. Choć to trudne, spróbujemy jakoś je usystematyzować:

1. Golarka tradycyjna jednorazowa. Maszynka (kilka złotych, w paczkach wychodzi znacznie taniej: za pięć sztuk płacimy często mniej niż 10 zł, i to za sprzęt znanej marki), pianka czy żel do golenia (ok. 15 złotych za 200 ml), balsam po goleniu (ok. 20 zł). Do tego należałoby uwzględnić częstotliwość kupowania potrzebnych elementów. Tutaj sprawa nieco się komplikuje, gdyż wszystko zależy od indywidualnych potrzeb. Zakładając, że twarz jest golona codziennie (przy użyciu jednorazówki zgodnie z jej przeznaczeniem), to „pięciopak” starczy na zaledwie na pięć dni. Natomiast pianka, żel czy balsam spokojnie wystarczają na kilka czy kilkanaście tygodni, jeśli nie miesięcy (także w zależności od tego, jaką ilość kosmetyku nakłada się na twarz). Warto jeszcze powiedzieć o najtańszych i najdroższych opcjach. To kwestia co najwyżej kilku złotych, zależnie od firmy i sklepu. Zwykłe, niemarkowe golarki w najzwyklejszym sklepie czy kiosku można kupić za 2–3 zł. Na przykład za Gillette zapłacimy trochę więcej, ale i to jest kwota kilkuzłotowa. Często jednak jednorazówki sprzedawane są w paczkach, a wtedy za sztukę wychodzi 1–2 zł, nawet za golarki dobrej firmy! Pięć–sześć sztuk najdroższej obecnie maszynki jednorazowej to wydatek 20–30 zł, choć czasem da się taniej.

2. Golarka tradycyjna wielorazowa – od tradycyjnej jednorazowej różni się tym, że kupujemy jedynie kolejne zestawy ostrzy, którymi zastępujemy te stępione. Taka maszynka jest droższa. Podstawowe modele kosztują 10–20 zł. Za przyzwoitą trzeba zapłacić co najmniej dwa razy więcej, a za najdroższą, pięcioostrzową – 70–80 zł. Równie drogo liczą sobie producenci za ostrza: im kosztowniejsza maszynka, tym więcej trzeba na nie wydać. Ostrza pakowane są po kilka sztuk, np. dwie albo osiem, i bardziej opłaca się kupić, oczywiście, większą liczbę na raz. Zestaw ośmiu do najdroższej golarki kosztuje nawet 110 zł, taki sam do średnio drogiej – ok. 80 zł, a pięć sztuk do podstawowego modelu – ok. 30 zł. Reszta uwag dotyczących jednorazówek ma zastosowanie także tutaj.

3. Golarka elektryczna. Nie da się ukryć, że wizja wysupłania od razu kilkuset złotych na maszynkę nie jest zbyt atrakcyjna. Ale czasem lepiej wydać raz, a dobrze, aby przez bardzo długi czas nie przejmować się kolejnymi wydatkami (ewentualnie wyjąwszy płyn po goleniu, jeśli skóra nadwrażliwie reaguje na ten sposób golenia, ale i tak zamiast ok. 40 zł wydaje się na kosmetyki o połowę mniej). Koszt najtańszej golarki tego typu to nawet nie 100 zł: są dostępne modele za 70–80 zł, choć nie można, oczywiście, oczekiwać po takim sprzęcie cudów. Na przyzwoitą maszynkę, która goli nie tylko porządnie, ale i bez nieprzyjemności, trzeba wydać 150–250 zł. Natomiast jeśli ważne są dodatkowe funkcje czy wyposażenie (takie jak bardzo przydatna stacja czyszcząca i odświeżająca), to trzeba wydać dużo, dużo więcej: 800–900 zł, a nawet przeszło 1000 zł.
I mimo wszystko nie jest to wydatek jednorazowy. Części golące zużywają się, bo choć jak wspomnieliśmy, nie trzeba się martwić dodatkowymi wydatkami przez długi okres, to jednak prędzej czy później nadejdzie dzień, w którym będzie konieczna wymiana części. Co gorsza, w przypadku tańszych urządzeń czasem okazuje się to nieopłacalne, bo jest droższe lub niewiele tańsze od nowego egzemplarza. Koszt części golącej do popularnych modeli trójgłowicowych to 100–150 zł, a do droższych – rzędu 250 zł. Na zestaw folii tnących trzeba przeznaczyć nieco mniej: 70–100 zł. Zanim zdecydujecie się na elektryczną golarkę, nie tylko sprawdźcie jej możliwości czy wyposażenie, ale również miejcie na uwadze, ile kosztują części zamienne. Nie jest to wydatek częsty, np. Braun zaleca ich wymianę w swoich golarkach po mniej więcej 18 miesiącach regularnego użytkowania (zdarza się, że zużycie folii będzie postępować szybciej). Co również ważne, w wielu przyzwoitych modelach są już wskaźniki informujące o potrzebie wymiany elementów golących.
Do tego wszystkiego dochodzą koszty prądu potrzebnego do ładowania akumulatora, ale trudno je ocenić, w każdym razie nie są duże.

Golarka elektryczna 6

Golarka elektryczna firmy Panasonic

Drążąc ten temat, postanowiliśmy jeszcze spróbować odpowiedzieć na pytanie o to, która opcja jest najbardziej opłacalna. Najpierw jednak ustaliliśmy, na podstawie czego porównamy koszty eksploatacji. Wzięliśmy pod uwagę trzyletni okres użytkowania, codzienne golenie, comiesięczny zakup specyfiku do golenia i cokwartalny wydatek na płyn po goleniu, a modele odniesienia pochodziły z przyzwoitej półki.

1. Golarka tradycyjna jednorazowa
a) Przy założeniu, że za pięć sztuk zapłacimy 10 zł, wychodzi 60 zł na same maszynki w ciągu ok. miesiąca. Trzy lata to aż 2160 zł.
b) Jeśli 200 ml pianki lub żelu do golenia starczy na 30 dni, to przez 36 miesięcy zapłacimy ok. 540 zł.
c) Przeciętny balsam po goleniu za ok. 20 zł kupowany raz na kwartał to wydatek rzędu 240 zł.

Łącznie otrzymujemy kwotę na poziomie 2940 zł, czyli w zaokrągleniu 3000 zł.

2. Golarka tradycyjna wielorazowa
a) Jednorazowy wydatek na golarkę to ok. 30 zł.
b) Osiem wkładów za mniej więcej 80 zł, z których dwa starczają, przyjmijmy, na miesiąc golenia. Suma wynosi 720 zł.
c) Wydatki na specyfiki identyczne jak w przypadku jednorazówki to razem 780 zł.

Daje nam to łącznie ok. 1530 zł, czyli praktycznie o połowę mniej, niż kosztuje użytkowanie jednorazowych maszynek!

3. Golarka elektryczna
a) Przyjęliśmy, że dobra maszynka, tak foliowa, jak i głowicowa, to wydatek ok. 200 zł.
b) Założony okres użytkowania części zamiennych jest krótszy od tego, który podaje jeden z producentów. Bywa z tym różnie, ale średnio maszynki wytrzymują przynajmniej około roku, zwłaszcza przy codziennym goleniu (w instrukcjach zaleca się wymianę po półtora roku albo dwóch latach, w zależności od firmy i elementu golącego). Tak więc koszt eksploatacji foliowego systemu wyniósł ok. 80 zł, a głowicowego – 100 zł, co daje, odpowiednio, 240 zł i 300 zł przez trzy lata.
c) Do tego dochodzą wydatki na prąd (ale to jest niewielki procent całości), oraz kremy czy płyny wspomagające golenie (540 zł w przypadku golenia na mokro) i po goleniu (240 zł).

Wyszło nam mniej więcej 440 zł (maszynka foliowa) i 500 zł (głowicowa), i to przy intensywnej eksploatacji! Do tego można doliczyć wydatki na kosmetyki: 240 zł i 540 zł w przypadku golarki do golenia na mokro, a także drobne sumy na oleje smarujące lub uzupełnienie stacji czyszczącej, ale całość nie przekroczyła 1500 zł.

Golarka elektryczna 7

Golarka elektryczna marki Philips

Jednak te obliczenia są tylko orientacyjne i nie muszą odzwierciedlać rzeczywistych wydatków. Określiliśmy szereg założeń i kryteriów, na których zamierzaliśmy się oprzeć przy wyliczaniu kosztów eksploatacji, i tego się trzymaliśmy. Nie chodziło o pokazanie, ile trzeba bądź można wydać, goląc się w założony sposób, bo pewnie niewielu tyle wydaje, raczej o porównanie kosztów eksploatacji różnego rodzaju golarek przy zachowaniu zbliżonych warunków użytkowania. Nie od dziś wiadomo, że na przykład ci, którzy kupują jednorazówki, zazwyczaj stosują je więcej razy, niż założył to producent, a części wymienne golarki elektrycznej mogą starczyć na tyle, ile podają ulotki informacyjne. Nie każdy wymienia ostrza po pierwszych oznakach przytępienia, nie każdy goli się codziennie...

Co oczywiste, jednorazowe golarki są najmniej opłacalne i nietrudno się domyślić, że są najmniej popularne; zdecydowanie częściej stosuje się je do golenia innych części ciała albo nie wykorzystuje ich możliwości tak bardzo, jak my to zrobiliśmy w swoim przykładzie. Każdy zresztą wybierze sposób golenia i model golarki adekwatne do potrzeb i grubości portfela. My chcieliśmy jedynie nakreślić różnice w kosztach.

Na ringu pozostają więc: tradycjonalista w wielorazowym wydaniu oraz reprezentant nowoczesności. Wynik pojedynku wcale nie jest przesądzony.

Golarka – to w końcu jaka?

Wybierając typ golarki, należy odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Jak zamierzam się golić? Czy mam twardy i gęsty zarost, który spędza mi sen z powiek? Czy mam wrażliwą skórę, a użycie tradycyjnej maszynki z żyletką powoduje zacięcia i nieprzyjemne podrażnienia, które mogą zniwelować jedynie specyfiki wspomagające golenie? Czy dużo podróżuję, przesiadując praktycznie przez cały czas w środkach transportu, i zasilanie akumulatorowe byłoby cudownym udogodnieniem? To zaledwie kilka spośród tych, które można by zadać.

Golarka elektryczna 8

Golarka elektryczna Philipsa z opisem

Znaczenie przy wyborze ma każdy z przedstawionych czynników. Kierować należy się nie tylko swoimi wymaganiami, potrzebami i trybem życia, ale również konstrukcją golarki, w tym systemu golącego, i jej możliwościami, a także stosunkiem możliwości do ceny. W tym miejscu powtórzymy: nie warto inwestować w tanie golarki elektryczne, bo zderzenie z niektórymi twarzami może być bolesne, a efekt okaże się gorszy od spodziewanego. Czasem lepiej zapłacić raz, a dobrze. Naprawdę przyzwoite modele elektryczne takich firm, jak Panasonic, Braun i Philips, można dostać już za 150–300 zł. Warto też pamiętać o dodatkowych funkcjach i każdy powinien zastanowić się, czy faktycznie nie szkoda dorzucać nawet kilkudziesięciu złotych na przykład do możliwości golenia na mokro, jeśli nie jest mu ona potrzebna do szczęścia.

Pozostało chyba najważniejsze: jak to jest z podrażnieniami? Jaką golarkę wybrać, by cieszyć się możliwie dużą skutecznością golenia przy jak najmniejszej liczbie skaleczeń i jak najmniejszych podrażnieniach skóry? Trudno tu o jedyną słuszną odpowiedź. Jakkolwiek podobni jesteśmy, każdy z nas jest inny. Skóra różnie reaguje na specyfiki używane podczas golenia tradycyjną maszynką. Może być to wynik uczulenia na jakiś składnik albo po prostu nie najlepszy dobór sprzętu: jego jakość, ostrość, wykonanie żyletek/głowic/folii tnących, jak również typ elementu golącego. Na przykład ostrość żyletek w maszynkach tradycyjnych może być za duża dla przewrażliwionej skóry, co doprowadza niekiedy do zaczerwienia okolicznych miejsc, swędzenia, pieczenia, a nawet wyprysków. Owszem, łagodzą to kosmetyki przeznaczone do stosowania zarówno przed goleniem, jak i po nim, ale nie da się wykluczyć nadwrażliwości także na kremy czy pianki.

Golarka elektryczna w akcji

Golenie się z użyciem maszynki elektrycznej

System golący jest nie mniej istotny, gdyż podrażnienia mogą być równie dobrze mechaniczne. Golarki głowicowe są odpowiednie przede wszystkim dla osób o twardym i bardzo gęstym zaroście, a to ze względu na konstrukcję głowic, choć nie jest to, oczywiście, regułą. Natomiast do wrażliwej skóry, mniej gęstego i mniej twardego zarostu przeważnie można polecić modele wykorzystujące folię tnącą. Po prostu jest milsza dla twarzy, może wręcz przynieść ulgę użytkownikowi tradycyjnej maszynki, która powoduje wysuszenie i podrażnienia, choć może się też zdarzyć, że będzie dokładnie na odwrót. Do niektórych urządzeń skóra się przyzwyczaja, z innych trzeba po kilku niezadowalających goleniach zrezygnować.

Mycie golarki pod bieżącą wodą

Golarka czyszczona pod bieżącą wodą - jeden ze sposobów pozbycia się niechcianych pozostałości w maszynce.

Dobór odpowiedniej golarki wiąże się jednak częstokroć z pokonaniem wielu przeciwności. Znalezienie tej jedynej może okazać się trudniejsze, niż się początkowo wydawało. Absolutnie nie warto rezygnować na przykład z elektrycznej, jeśli pierwsza okaże się niewypałem. Na rynku obecnie jest tak duży wybór, że każdy powinien móc trafnie wybrać najlepszy dla siebie model. Czasem te pozornie trafione okazują się zatopione, innym razem może to być strzał w dziesiątkę. Nie ma jedynej słusznej maszynki dla wszystkich. Mamy nadzieję, że nasz artykuł przynajmniej wskaże kierunek poszukiwań.

Nie zamykajcie się na żadną z opcji. Podstawą jest odpowiednie dobranie golarki do zarostu i skóry, tak by goliło się i przyjemnie, i skutecznie. W najgorszym razie, gdy wszystko zawiedzie, pozostaje brzytwa niczym z dłoni demonicznego golibrody z Fleet Street.

Waszym zdaniem

andrzej.dariusz00

Z całym szacunkiem Panie Bartoszu. To nie są wartościowe informacje. Już nie mogę! Czytam mnóstwo wypowiedzi ale ... Jestem doświadczonym użytkownikiem elektrycznych maszynek do golenia z 40-letnia praktyką (tylko praszę nie mówić, że jestem starum dziadem cz też piernikiem - w sercu maj).Miałem wiele maszynek elektrycznych. A moje uwagi są następujące: 1. De facto kupuje tylko Brauna lub Philipsa (wszystkie inne brane pod uwagę firmy zostały wykupione przez jeden z tych dwóch koncernów). Zresztą używam obu w zależności od nastruju porannego (Braun serii 5 i Philips HQ 6xxx). 2. Jeżeli przyglądam się innym urządzeniom to interesuje mnie jakość wykonania elementów tnących. Toporne, grubo ciosane itp. odpadają natychmiast. 3. Nie kupuję "wodotrysków". Wyrzucanie pieniędzy ale zawsze kupiję akumulatorowo sieciowe i używam TYLKO akumulatorowo (golę sie na wilgotno - o tym dalej) 4. Wg mnie Phlips jest delikatniejszy od Brauna ale ten drugi lepiej dogala. 5. Wybierajcie model cichy tak aby unikać szoku porannego chyba, że łazienka jest oddalona. Tutaj Philips ma zdecydowana przewagę choć nie wszystkie modele. Należy odsłuchać w sklepie! 6. Golenie zaczynam od umycia twarzy mocno ciepłą wodą. Następnie, jak u starego dobrego fryzjera, namydlam zwykłym mydlem i masuję ok. minuty. Spłukuję wielokrotnie mocno ciepłą wodą (włoski wychodzą z cebulek). Osuszam twarz poprzez "wklepywanie " ręcznika. WILGOTNĄ twarz golę maszynką (dlatego NIE używam 230 Volt tylko akumulatorowe!!!!!!). Rodzaj ruchów zależy od systemu tnącego i kierunku rośnięcia włosków. Należy wypróbować. Tutaj plus dla Philipsa, można wykonywać ruchy koliste ale to nie jest niezbędne. Jeżeli skóra wysuszy się, ponownie zwilżam ciepłą wodą i dokańczam golenie. Jeżeli jest taka potrzeba to naciągam skórę tak aby podniosły się włoski. Na koniec ponownie płuczę skórę. Można dyzenfekować wodą końską ale równie skuteczna jest woda utleniona - każdy ma swoje preferencje ale jako "główno dowodzący" w firmie błagam o umiar! Następnie nakładam krem po goleniu (sam sobie przygotowuję korzystając z aptecznych składników). Po nałożeniu kremu sprawdzam jakość golenia i jeszcze muszę w stałych miejscach pociągnąć niezastąpionym Braunem. No i po wszystkim. 7. Dodatkow uwagi: golę się nie wcześniej jak 15 - 20 minut po wstaniu z łózka; mam nadzieję, że już nigdy nie będę tego musiał robić "na sucho" pomimo takich zaleceń składanych przez producentów ale to chyba uwzględniają prysznicowych samobójców. 8. Bardzo ważne dla użytkowników Philipsa. Zaznaczcie (najlepiej ryską) noże i ich siatki. Są docierane indywidualnie, Jeżeli, szczególnie przy czyszczenie, pomylicie to murowane 2 tygodnie docierania i pogorszonego golenia. 9. Ostatnie. Skóra musi przyzwyczaić sie do zmiany narzedzia. U mnie trwa to ok 2 tygodni. Wystarczy, że raz ogolę się nożykiem i znowu mam jakiś czas na aklimatyzację. 10 Przyjemności! Pozdrawiam Andrzej

marek.matuszak00

Koszty użytkowania maszynek z wymiennymi nożami jest zawyżona. Mam Gillette Fusion, jeden nożyk starczy na 1-1.5 miesiaca (na koniec komfort golenia jest i tak wyższy niż na nowych maszynkach jednorazowych, ale już czuć różnicę). Korzystam z pędzla+krem do golenia (Nivea). Nożyki kupuję za średnio 8zł, ale w kiosku sprzedają po 12zł, więc przyjmijmy, że 8 sztuk może kosztować 80zł. Tym samym koszt golenia na 3 lata to 30+36*10+36*5 = 570zł. Jeśli dołożymy balsam (aczkolwiek nie widzę sensu używać za każdym razem w duzej ilości - w okresie, keidy się najczęściej "balsamowałem" jeden starczył mi na ok. 9 miesięcy), wyjdzie dodatkowe 240zł. W sumie wychodzi max 810zł przy zachowaniu pełnego, maksymalnego komfortu (nożyk jeszcze ostry, balsam za każdym razem). Maszynki elektryczne mogą z tym konkurować tylko jeśli ktoś nie uzywa dodatkowych kosmetyków, ale efekt będzie dużo gorszy i mniej komfortowy, albo co najwyżej podobny, ale wtedy trzeba wydać już znacznie więcej. I ważna uwaga: namoczyć skórę ciepłą wodą przed kremowaniem się. Nożyk spłukiwać z piani i włosów tylko w letniej wodzie (zimna niepotrzebnie chłodzi skórę, ciepła powoduje wrazenie, że nożyk jest tępy).

tomekmm00

W odróżnieniu od szanownego poprzednika mam 18 lat praktyki golenia elektrycznego. Generalnie nie polecam mydła do twarzy z wiadomych względów, chyba że ma się skórę słonia. Twarz przed goleniem należy oczywiście umyć, ale lepiej zrobić to pod prysznicem. Ciepła woda zmiękcza zarost idealnie. Twarz osuszam ręcznikiem podobnie jak poprzednik, przez oklepywanie. Nakładam, żel do golenia (moim zdaniem jest lepszy do pianki). Twarz golę delikatnie naciągając skórę z włosem i potem pod włos i w razie potrzeby wykańczam golenia okrężnymi ruchami. Jaką golarka będzie dobra? Cóż, dotychczas używałem Philipsa, golą dokładnie, jednakże ich trwałość woła o pomstę, góra dwa lata, a potem na złom. Obecnie zacząłem przygodę z Zelmerem 3-głowicowym i muszę przyznać, że od pierwszego golenia (na mokro) nie mam żadnych podrażnień (Phlips wymagał 2-3 tygodni aklimatyzacji paszczy), a buźka jest gładka. Ciekawe jaka będzie trwałość, gwarancja 2 lata, cena ok. 120 zł więc po co trzykrotnie przepłacać za Philipsa, którego czasy świetności minęły dawno, dawno temu?

kamilg1100

Wybierając swoją pierwszą golarkę, głównie kierowałem się aby golenie było szybkie i przyjemne. Przypadkowo wybrałem golarkę Brauna. W tej chwili mogę powiedzieć, że spełnia ona w pełni moje oczekiwania.

fundacjamegafonia00

andrzej.dariusz nie ujmując twojej wiedzy, to masz tak skomplikowany i czasochłonny system golenia, że podziwiam cierpliwość::) Ja mam marne 20 lat golenia za sobą i to właściwie wyłącznie maszynkami tradycyjnymi. Na zmianę wielokrotnego użytku i jednorazówkami. W pierwszym przypadku na placu boju pozostał Gillete, w drugim BIC. Przy czym ta ciągła galopada gillete za "nowościami" to tylko sposób na wyciąganie pieniędzy. Przechodziłem z nimi "szlak bojowy" do Sensor II. Pózniejsze wypady i potyczkę MAch 3 power, czy atak z flanki Fusion-u, okazywały się porażką i to przykro kosztowną. Zwłaszcza ta ostatnia mnie wkurzyła, bo stwierdziłem, że skoro producenci klasyków wsadzają tam baterię i wibrację to znaczy, że sami uważają za następny krok rozwoju golarkę elektryczną. Tu miałem jednak długooo opory, bo kontakt z latach 90-tych z radziecką produkcją na dziesięciolecie mnie zniechęcił zbliżania do twarzy czegoś podpietego do prądu. Pózniejszy budżetowy Philips dla odmiany miał się dopasowywać do twarzy. Mój model zdecydowanie chciał dopasować twarz do maszynki... W końcu ostatnio dali mi do testowania z trnd Brauna CollTec CT2s. Jak poczytałem, że ma jako jedyny na świecie aktywny system chłodzący to już mi ręce opadły. W dodatku zarost mam twardy jak ściernisko, niegoliłem się z 4-5 dni i jak odpaliłem ten sprzęt to bardziej z ciekawości niż licząc na efekt. Ale okazało się, że technika poszła spoooro do przodu. Po pierwsze, nie bolało (a było na sucho co jest u pana andrzeja herezją jak rozumiem), po drugie poszło gładko jak na amatora (nic mi nie wycieło, nic nie krwawiło i nic nie wciągnęło) chociaż trwało sporo, bo z 15 minut do gołego. Okolice grdyki musiałem jechać pod włos. Ale na końcu miałem efekt jak po maszynce: gładko!. W dodatku okazało się, że kiedy biorę się za dwudniowy zarost idzie w kilka minut i dużo łatwiej. Próbowałem po kąpieli i pod prysznicem, ale miałem widocznie gorsze rezultaty. Niedogoliłem się, tak jakby ostrza się ślizgały (I tu znów do pana andrzeja-dziś naprawdę można się golić elektrykiem nawet pod wodą, porażenie prądem niemożliwe-sprawdziłem:)) Najważniejsze to całkowity brak podrażnień i zaczerwienionej skóry (jedyny skuteczny do tej pory był gillete w żelu do skóry wrażliwej, ale nie daj Boże jakiś wyprysk czy sucha skóra i robił się piękne krwawe widowisko). Jestem prawie pewny, że odpowiada za to ten system chłodzenia CoolTec. Wrażenie jest intensywne i mocne, jakby ostrza były przed goleniem w zamrażarce, są zimne i mocno chłodzą twarz w miejscu golenia, może dlatego skóra jest cała i elastyczna. Choć rzeczywiście przyznaję rację, że do elektryka przyzwyczajałem się z tydzień. Polecam do wybróbowania tego Brauna, to może być super alternatywa dla golenia na mokro i z żelami.

KarolMadanowski10

Jeśli miałbym polecić jakąkolwiek golarkę to tylko Braun Cooltec CT2s - w ostatnim czasie przeprowadzałem testy na różnej dlugości zaroście od pól dniowego ( golenie rano i wieczorem ) przez jednodniowy rano - rano aż po dwu i trzy dniowy. na trzydniowym zeszło się najdłużej i trzeba było kilka razy wracać w niektóre miejsca ale wrażenia są boskie. zaraz po goleniu stosuje płyn po goleniu i nic ale to nic nie piecze a po porzedniej maszynce ( rotacyjny philips ) to musiałem używać bezalkoholowych balsamów bo gram % powodował uczucie jakby żywy ogień przyłożyć do twarzy. A ponadto solidne niemieckie wykonanie, materiały bardzo dobrej jakości i system chłodzenia który zapobiega jakim kolwiek podrażnieniom. Karmad82

bartek.wolak00

Zgadzam się z Panem Andrzejem, z tym że ja skłaniam się bardziej ku Phillipsowi. Teraz używam: http://www.philips.pl/c-p/QG3340_16/multigroom-series-3000-trymer-do-brody-i-wlosow-7-w-1 i jest super. Solidny, wielofunkcyjny model na którym można polegać. Nie dławi się, goli gładko, solidna bateria.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.