Ancient Audio Studio Oslo – niewielkie aktywne kolumny. Test

Antyczne skrzynki

Dawid Grzyb
Ancient Audio Studio Oslo – niewielkie aktywne kolumny. Test

Ancient Audio to polska firma, której filarem jest tak naprawdę tylko jedna osoba. To owoc projektu typu DYI ("Do it Yourself"), który rozwinął się do oficjalnej działalności. Pan Jarek Waszczyszyn to uznany w naszym kraju konstruktor, który zasłynął w świecie audio za sprawą swoich dość specyficznych i drogich produktów o podobno świetnym brzmieniu. Docelowy odbiorca to audiofil o zasobnym portfelu: najtańszy sprzęt grający w ofercie firmy to wydatek rzędu kilku tysięcy euro. Rynek tak drogich urządzeń jest zdecydowanie niszowy, ale skoro marka funkcjonuje na nim od ładnych kilku lat, to znak, że nie brakuje ludzi, którzy są gotowi sporo wydać na domowe audio.

0

Testowane produkty:

Testy – duże pomieszczenie

Studio Oslo wylądowały na podstawkach Z1 firmy SoundStyle. Spodziewaliśmy się, że pomieszczenie o powierzchni blisko 30 metrów kwadratowych nie pozwoli osiągnąć dobrych rezultatów. Stało się jednak inaczej. Najnowszy produkt Ancient Audio zdołał odpowiednio nagłośnić ten pokój bez większego wysiłku. Owszem, bas nie był aż tak obfity jak w wykonaniu na przykład kolumn podłogowych, lub nawet niektórych monitorów podstawkowych, takich jak Boston Acoustics A25. Ale miał ładną barwę, dobrą dynamikę i okazał się naprawdę nieźle kontrolowany. Pokrętło przeznaczone do regulacji tego fragmentu pasma może go odrobinę uwypuklić, lecz praktyka pokazuje, że lepiej go nie nadużywać, bo może się pojawić dudnienie. Szerokopasmowe przetworniki o małej średnicy jednak mają swoje ograniczenia i nawet korekcja nie jest w stanie dużo zdziałać na tym polu. Zresztą jeżeli komuś będzie doskwierał brak basu, zawsze może się zaopatrzyć w dodatkowy subwoofer.

Średnie fragmenty pasma w dużym pomieszczeniu są zadowalającej jakości, przede wszystkim partie wokalne, którym nie brakuje naturalności i „dociążenia”. Spodziewaliśmy się lekkiej, zwiewnej prezentacji, a otrzymaliśmy brzmienie szczegółowe, naturalne oraz „intymne” tam, gdzie było to wskazane. Gitary zagrały porównywalnie dobrze. Mają dobry „drajw”, odpowiednią barwę, nie napastują uszu i nie skupiają na sobie uwagi.

Wysokie tony są wyjątkowo obecne, miękkie, długo wybrzmiewają. Zapewniają właściwą szczegółowość, ale nie męczą nadmierną analitycznością, nie wychodzą przed orkiestrę. Odpowiednio ustawione Studio Oslo mają jedną przewagę nad konkurencją o podobnym zastosowaniu: przestrzeń, którą kreślą, jest wyjątkowo rozbudowana na boki oraz w głąb, a zarazem wyjątkowo precyzyjna i spójna. Dla przykładu: w niektórych nagraniach dźwięki słychać nawet na wysokości ramion słuchacza, a takie atrakcje nie są częste. Mało tego, nie trzeba nieustannie trzymać głowy w jednym miejscu, bo pełnozakresowe konstrukcje zapewniają większy obszar optymalnego odbioru (ang. sweet spot) niż dwu- lub trzyprzetwornikowe. Produkt Ancient Audio gra też wyjątkowo rozdzielczo, bez problemu można skupić się na wybranym instrumencie, nie występuje zjawisko zlepiania się źródeł pozornych w papkę, nawet w naprawdę żwawych utworach. To spory plus.

Waszym zdaniem

Brak opinii.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.