Epson EH-TW9100 – test projektora do kina domowego

Marzenie kinomaniaka

Paweł Pilarczyk
Epson EH-TW9100 – test projektora do kina domowego

Gdyby zapytać przypadkowo złapaną osobę na ulicy, z jakimi produktami kojarzy jej się firma Epson, pewnie odparłby bez namysłu: „Drukarki”. Faktycznie, to jeden z popularniejszych producentów sprzętu tego typu, zwłaszcza w kategorii konsumenckiej. Jednak Epson jest też wielkim orędownikiem projektorów multimedialnych i jednocześnie twórcą standardu 3LCD. Firma ma w swej ofercie dziesiątki modeli projektorów, od prostych i niedrogich konstrukcji do domu, po profesjonalne maszyny instalacyjne do dużych sal konferencyjnych. Przetestowaliśmy konsumencki projektor Epson EH-TW9100 stworzony z myślą o kinie domowym. To sprzęt nie byle jaki, na co wskazuje choćby jego cena - blisko 12 tysięcy złotych.

1

3LCD a DLP - różnice

Wspomnieliśmy, że Epson jest prekursorem i wynalazcą technologii 3LCD, która oczywiście została też zastosowana w testowanym projektorze. A więc kilka słów o niej.

3LCD to konstrukcja oparta o trzy matryce ciekłokrystaliczne (co można wywnioskować z nazwy). Każda matryca odpowiada za jeden z trzech kolorów podstawowych (czerwony, zielony, niebieski), które po nałożeniu na siebie dają obraz o pełnej barwie. 

Światło z lampy projektora kierowane jest na zestaw tzw. luster dichroicznych, które powodują rozszczepienie promienia na trzy wiązki o barwach czerwonej, zielonej i niebieskiej. Każda z tych wiązek przechodzi przez "filtry" ciekłokrystaliczne (każdy dla oddzielnej barwy), które tworzą monochromatyczny obraz dla każdej składowej koloru i przepuszczają dalej już "uformowany" obraz jednobarwny. Trzy tak stworzone obrazy trafiają do pryzmatu, gdzie łączone są w jeden, po czym już w pełni kolorowe, przez soczewkę projektora wydostają się na zewnątrz obudowy urządzenia i trafiają na ekran projekcyjny (albo ścianę, bo obraz z projektora rzutować można na białą ścianę pokoju).

3LCD

W konstrukcji 3LCD nie ma elementów ruchomych, obraz wyświetlany jest bez żadnych „sztuczek”, które stosowane są w popularnej, konkurencyjnej technologii DLP.

DLP (Digital Light Processing) funkcjonuje na odmiennej zasadzie. Światło z lampy przechodzi przez obracający się filtr kołowy, który „zabarwia” je na jeden z trzech kolorów podstawowych. Zabarwione (np. na czerwono) trafia na specjalny układ zwany DMD (Digital Micromirror Device), który wygląda jak matryca mikroskopijnych lusterek (każde lusterko ma szerokość kilkunastu mikrometrów, czyli jest kilkukrotnie cieńsze od ludzkiego włosa). Lusterka w układzie DMD ustawiane są tak, by wytworzyć obraz dla zadanej składowej (tu: czerwonej) obrazu. I taki obraz – czerwony – trafia na ekran. Ułamek sekundy później, po obrocie filtra o 120 stopni, światło z soczewki zabarwiane jest na zielono, układ DMD rekonfiguruje ustawienie lusterek na składową zieloną, światło trafia na DMD, odbija się od lusterek i znów trafia na ekran. Na końcu zostaje jeszcze ostatnia składowa, niebieska.

DLP

W efekcie na ekranie wyświetlane są następujące po sobie obrazy czerwony, zielony, niebieski, jednak szybkość zmian jest tak duża, że gdy patrzymy na obraz, nasz mózg nie jest w stanie (teoretycznie) zarejestrować poszczególnych składowych obrazu, za to skleja składowe obrazy w jeden, kolorowy. Tak to wygląda w teorii.

W praktyce w przypadku projektorów DLP niektóre osoby świadomie lub podświadomie dostrzegają wady obrazu – migotanie, „duszki” na krawędziach, tak zwany "efekt tęczy", zwłaszcza w przypadku dynamicznych scen. Efekt ten może być szczególnie dokuczliwy w starych modelach projektorów DLP, w których jeden obrót filtra kołowego przypadał na jedną klatkę obrazu. Nowoczesne konstrukcje są znacznie szybsze, każda klatka obrazu to aż dziesięć obrotów filtra kołowego. Efekt rozwarstwienia obrazu teoretycznie nie powinien już występować, chociaż pewnie znajdą się "nadludzie", którzy wciąż będą go dostrzegać (tacy sami, którzy potrzebują przynajmniej 100 klatek na sekundę w grach, podczas gdy zwykłym śmiertelnikom wystarczy poziom 30 fps). 

Ponieważ projektory DLP odbijają światło, a nie przepuszczają je przez "filtr" LCD, są w stanie nie odbijać światła w ogóle - a co za tym idzie, uzyskać niemal idealną czerń (o ile można mówić o czerni na białym ekranie ;-)). Ich przewagą nad projektorami 3LCD jest właśnie lepsze odwzorowanie czerni. Dlatego w kinach cyfrowych stosuje się głownie projektory DLP (tyle że trzyprzetwornikowe, pozbawione kołowego filtra kolorów). 

W praktyce - jak to często w życiu bywa - nie ma jednoznacznej odpowiedzi, która technologia wyświetlania obrazu jest lepsza, 3LCD czy DLP. Każda ma swoje zalety i wady, i każda ma swoich zwolenników. 

Jest też trzecia technologia stosowana w projektorach, LCoS (Liquid Crystal on Silicon), która łączy zalety 3LCD i DLP. Działa podobnie do 3LCD, jeśli chodzi o rozszczepianie promienia światła przy pomocy luster dichroicznych na trzy barwy składowe, ale - podobnie jak w DLP - wiązki światła są potem odbijane od specjalnych układów formujących obraz, a nie przepuszczane przez "filtry" LCD. Systemy LCOS stosowane są w wysokich modelach projektorów Sony (pod nazwą SXRD - Silicon X-tal Reflective Display) oraz JVC (D-ILA - Digital Direct Drive Image Light Amplifier).

Waszym zdaniem

szulat00

Nie ma czegoś takiego jak "lumeny ANSI". Lumeny to jednostka fizyczna a norma ANSI określa sposób testowania jasności projektora.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.