Robomow RS622 – test robota koszącego trawę

On kosi, a Ty odpoczywasz

Paweł Pilarczyk
Robomow RS622 – test robota koszącego trawę

Koszenie trawy to obowiązek każdego, kto mieszka w domu jednorodzinnym (a także w segmencie czy bliźniaku). Nawet najmniejszy trawnik wymaga pielęgnacji. Niektórzy koszenie trawnika traktują jako element odstresowujący, dla innych kosiarka to sprzęt, za którym zdecydowanie nie przepadają. Właściciele większych trawników o powierzchni tysiąca czy nawet kilku tysięcy metrów kwadratowych spędzają na koszeniu wiele godzin tygodniowo. Jest jednak urządzenie, które kosi trawę samo. To zautomatyzowana kosiarka, albo robot koszący Robomow. Sprzęt ten mieliśmy okazję szczegółowo przetestować.

20

Wstęp

Robomow to robot koszący izraelskiej firmy o tej samej nazwie. Tak naprawdę Robomow to cała rodzina robotów, od małych urządzeń stworzonych z myślą o właścicielach niedużych trawników (o powierzchni najwyżej kilkuset metrów), aż po duże maszyny, które bez większych problemów poradzą sobie ze skoszeniem dwóch czy nawet trzech tysięcy metrów kwadratowych trawnika. Do naszej redakcji trafił właśnie sprzęt wyższej klasy – robot Robomow RS622, który został stworzony do koszenia trawników o powierzchni do 2200 m2.

prawy-bok

Robomow RS622 nie przypomina tradycyjnej kosiarki do trawy. Nie przypomina też np. robota sprzątającego typu iRobot. To dość sporych gabarytów i sporej masy pojazd (waży 20 kg), wyposażony w dwa koła z tyłu (każde ma niezależny napęd) i pojedyncze kółko z przodu. Od spodu umieszczono dwa noże tnące. Z wierzchu znalazł się jedynie panel sterujący (kilka przycisków i podświetlany wyświetlacz LCD). Jest też pokrętło regulacji wysokości koszenia, przyciski On/Off i rączka do przenoszenia, która też momentalnie unieruchamia robota w sytuacjach awaryjnych (tryb Stop).

ukos-prawy-tyl

Robomow samodzielnie jeździ po trawniku i ścina trawę. W odróżnieniu od tradycyjnych kosiarek, nie zbiera jej w koszu. Bardzo ostre noże drobniutko siekają źdźbła trawy, które z powrotem spadają na ziemię – jest to tzw. proces mulczowania. Odrobiny trawy są tak małe, że nie tworzą warstwy tzw. filcu, a rozkładają się, zasilając jednocześnie trawę w cenne składniki odżywcze. Redukuje to zatem konieczność częstego nawożenia trawy, bo część wartościowych związków (jak zawarty w źdźbłach trawy azot) wracają z powrotem do systemu korzeniowego. Mulczowanie pomaga także zachować pierwotny skład gatunkowy trawy i zapobiega rozwojowi chwastów.

noze

Robot wyposażono z przodu w „zderzak”, którym urządzenie wykrywa przeszkody na swojej drodze – drzewa, murki czy cokoły budynku. Robomow ma też jeszcze jeden czujnik, którego zastosowanie wyjaśniamy poniżej.

ukos-prawy-przod

Każdego na pewno zastanawia, w jaki sposób sprzęt „wie”, co powinien kosić, a co omijać (np. rabaty z kwiatami). Zastosowany system wytyczania obszaru do koszenia jest bardzo prosty. Wyznacza się go przy pomocy cienkiego przewodu, który układa się na trawie i mocuje do gruntu kołkami (zarówno przewód, jak i kołki wchodzą w skład zestawu).

przewod

kolki

 

ukladanie-przewodu

ulozony

 

wokol-zurawki

Przewód to dla robota nieprzekraczalna bariera (a żeby być już do końca precyzyjnym - przekraczalna, ale urządzenie mija linię przewodu na kilkadziesiąt centymetrów, po czym się wycofuje). Przewodem należy zatem zaznaczyć cały obszar do koszenia i odgrodzić przed robotem rabaty, delikatne rośliny czy np. plac zabaw dla dzieci. Układanie przewodu to jedyna czasochłonna, acz jednorazowa czynność instalacyjna. Wytyczenie obszaru o powierzchni około tysiąca metrów kwadratowych, w obrębie którego znalazły się takie „przeszkody” jak rabatki, piaskownica, ognisko i drobne rośliny zajęło nam około trzech godzin. Początek i koniec przewodu zbiegają się w jednym miejscu – w stacji dokującej, w której robot ładuje wbudowany akumulator. Przewód tworzy obieg zamknięty i płynie przez niego prąd o bardzo niewielkiej mocy (rzędu kilku watów) – zupełnie nieszkodliwej dla człowieka, a jednocześnie wykrywalnej przez sensor umieszczony od spodu robota.

Instalacja przewodu jest prosta i poradzi sobie z nią każdy (nie trzeba wzywać specjalisty). Procedura jest zresztą w czytelny sposób opisana w dołączonej instrukcji obsługi (w języku polskim). Ponieważ przewód trzeba układać w odległości ok. 30 centymetrów od krawędzi trawnika (gdzie łączy się np. z rabatką), do zestawu producent dołączył specjalną „robomiarkę”, czyli plastikową listewkę, która pozwala precyzyjnie wymierzyć, gdzie można położyć kabel tak, by robot skosił trawnik aż do krawędzi rabatki.

robomiarka

Robot jest elektryczny. Silniki elektryczne napędzają zarówno jego koła (oba niezależnie, więc robot skręca analogicznie jak pojazdy gąsienicowe – unieruchamia jedno koło i kręci tylko drugim), jak i noże koszące. Wbudowany akumulator wystarczy na około godzinę pracy urządzenia. Robomow kosi pas o szerokości 56 centymetrów i porusza się z prędkością prawie 30 metrów na minutę. W godzinę jest zatem w stanie skosić około 900 metrów kwadratowych trawnika. Gdy stan naładowania akumulatora spadnie do ok. 30% (poziom ten można sprawdzić łącząc się z robotem z poziomu smartfona), robot wyłącza noże koszące i rozpoczyna poszukiwania stacji dokującej. Niestety nie komunikuje się z nią radiowo, jak niektóre modele robotów sprzątających, więc po początkowych kilku minutach jeżdżenia po trawniku „po omacku”, robot odszukuje przewód ograniczający obszar koszący, po czym jedzie wzdłuż przewodu aż do stacji (wspominaliśmy wcześniej, że przewód ma swój początek i koniec właśnie w stacji). Tam urządzenie podładowuje wbudowany akumulator, co zajmuje około dwóch godzin, po czym ponownie wyjeżdża ze stacji, by dokończyć pracę.

stacja

 

w-stacji

Robomow nie kosi trawy w sposób analogiczny, jak człowiek posługujący się kosiarką czy traktorkiem ogrodowym – czyli pasami ułożonymi obok siebie. Robot po wyjechaniu ze stacji rozpoczyna podróż przez środek trawnika. Gdy napotka jakąś przeszkodę (drzewo albo przewód ograniczający), lekko się cofa i obraca o – wydawałoby się – losowy kąt. W efekcie gdy pierwszy raz pozwolimy robotowi przejechać się po trawniku, „rysuje” on na nim zabawne wzory i zostawia kępy nieskoszonej trawy. I chociaż można wtedy odnieść wrażenie, że robot jeździ po trawniku zupełnie chaotycznie, to jednak algorytmy wyznaczające trasę jego przejazdu są zaskakująco skuteczne. Chociaż naszego „testowego” trawnika robot nie skosił za jednym zamachem (wytyczony obszar był bardzo trudny – miał dużo „kącików” i „przeszkadzajek” w postaci wspomnianej piaskownicy czy rabatek), to za piątym razem – ku naszemu zaskoczeniu – trawa była idealnie skoszona. Nie została nawet kępka nieskoszonej trawy!

Robomow podczas koszenia jest relatywnie cichy. Emitowany hałas jest porównywalny do cichych elektrycznych kosiarek do trawy – czyli nieporównywalne cichszy od kosiarek spalinowych (nie wspominając o traktorkach ogrodowych). Koszący robot nie zakłóca spokoju i można urządzeniu pozwolić nawet kosić trawę w niedzielę – a żaden sąsiad na pewno nie będzie mieć pretensji, że hałasujemy w ten wolny od pracy dzień.

 
 

Producent robota zaleca, by sprzęt kosił trawę dwa razy w tygodniu. Nie musimy wcale pamiętać, by uruchamiać proces koszenia ręcznie. Robota należy zaprogramować i wyznaczyć mu dni oraz godziny koszenia – na przykład w każdy poniedziałek i każdy czwartek między godziną 8 a 16. W zaprogramowanym terminie urządzenie samo będzie wielokrotnie opuszczać stację (i powracać do niej w celu podładowania akumulatorów) tyle razy, ile to niezbędne, by skosić wyznaczony obszar trawnika.

Dni i godziny „robocze” podaliśmy tu jako przykład nieprzypadkowo – Robomow może bowiem kosić trawę wtedy, gdy domowników nie ma w domu – czyli np. dorośli są w pracy, a dzieci w szkole. Po powrocie do domu trawa będzie już skoszona, a robot oczekiwać będzie na kolejny dzień koszenia w swojej stacji dokującej.

Waszym zdaniem

smuczak11

NIC NOWEGO. JUŻ W LATACH DZIEWIĘĆDZIESIĄTYCH MOŻNA BYŁO KUPIĆ W POLSCE PODOBNE KOSIARKI SZWEDZKIEJ FIRMY HUSQVARNA

obiektyw00

To zabawka dla posiadaczy mikroskopijnych trawników.

rowerex102

BŁĄD! Powinni być "on kosi, a Ty pracujesz" - robot zwiększa dyspozycyjność i wydajność pracownika.

fuzzy198100

bardzo fajna sprawa. Mój ojciec ma takiego robomowa, trochę mniejszego z jednym ostrzem chyba na mniejszy trawnik.

pawel.pilarczyk00

@smuczak tak, na świecie to nic nowego, ale w Polsce jeszcze nikt nigdy o tym sprzęcie nie pisał (co jest dość dziwne). Można znaleźć tylko informacje prasowe i zdawkowe opinie na forach dyskusyjnych - ale nie było dotąd żadnej recenzji.

pawel.pilarczyk00

@obiektyw pewnie chciałbyś się pochwalić tutaj swoim trawnikiem ;-) Jeśli robot koszący 3 tys. m2 to dla Ciebie za mało, to sprawdź sobie coś, bo się nazywa BigMow :-)

boqacz00

Mam taka firmy Viking MI 632 P . Za 7999 zł i nie kupił bym tej wole oryginały.

boqacz00

To w ogóle kosi na filmie widać że kiepsko sobie radzi z najmniejsza trawą.

elpol pphu00

Zaraz zaraz,a jaki toto ma akumulator? Przy takim użytkowaniu Dwa razy w tygodniu po kilkanaście ładowań żaden dostępny obecnie akumulator nie wytrzyma dłużej niż sezon do półtora trzeba dodać cenę akumulatorów. Oczywiście o ile są one wymienne.

pawel.pilarczyk00

@boqacz kosi i to bardzo dobrze! Na filmie pokazano pierwszy przejazd robota po trawie - pod koniec dnia cały trawnik był równiutko ostrzyżony :)

kamgreg00

Dysponuję od roku nieco mniejszym modelem (na 2000 m2). To jest rewelacja! Dodam, że mój trawnik jest w terenie górzystym a maksymalne nachylenie terenu wynosi 12 stopni i kosiarka doskonale daje sobie radę ! Ma oczywiście pewne problemy przy mokrej trawie - kola się slizgają, ale przy suchej, nie ma dla niej przeszkód! To wspaniała rzecz i polecam każdemu użytkownikowi trawników. Mój ma ok. 1800 m2.

grela.andrzej00

pracuje w firmie bosch która robi tego typu kosiarki byl to prototyp który jeżdził przed firmą po trawniku zeby cos tam jeszcze poustawiali. ile razy przechodziłem po pracy zawsze na chwileczke stanołem i patrzyłem jak to sie zachowuje , po czasie obserwacji moge śmialo powiedzieć ze jest to walec do trawy a nie kosiarka..ugniata a trawa za nim wstaje i tak całymi dniami. Logiczne ze jak trawnik 10m na 10 m kosi tydzień to nawet obcinaczkami do paznokci idzie to wystrzyc cena to 999euro jako w firmie a na mieśie 1400eur.....Niemiec który ma załe mnustwo gadzetów to itez weżmie a madry człowiek za ta kase kupi dobry sprzet rozpali grila skosi i przy tym zje dobrego steka za połowe ceny.pozdrawiam

kayron00

Szczerze słabo widzę ekonomie tego. Na filmie wyraźnie widać że ma to problem z większą trawą, ciężko też stwierdzić czy to kosi czy czesze tę trawę. Algorytm sterujący tym jest jakiś chaotyczny, jeździ to po trawniku jak chce, zamiast ścinać pokos za pokosem, co sugeruje że i tak trzeba wziąść potem normalną kosiarkę i po tym poprawiać. Dodatkowo taka jezda marnuje czas i energię która te urządzenie zużywa. Jeżeli trawa nie może być większa, to trzeba częściej kosić, i cały sens urządzenia znika.
Ogólnie ciekawy gadzet, ale nie coś czym warto się zainteresować.
Pomysł dobry, ale wymagający dopracowania konstrukcji urządzenia, aby było godne uwagi, no i pieniędzy które kosztuje.

nevra00

Czy Redakcja mogłaby się się zdecydować w kwestii automatycznego trybu koszenia? W recenzji jest mowa o koszeniu pod nieobecność gospodarza, a w innym miejscu - że robot przerwie pracę, jeśli użytkownik za bardzo się od niego oddali...

kayron00

EDIT.
W PLUSach piszecie "Bardzo ostre noże (radzi sobie nawet z wysoką trawą, a nawet patykami i szyszkami)" Tymczasem na filmie między 10 a 15 sek wyraźnie widać, że sobie te noże z większą trawa nie radzą. Głównie dla tego że źle jest zaprojektowany cały robot, i wysokie źdźbło jest przygniatane do ziemi jego obudowa i noże przechodzą nad nim. Ale to wada konstrukcyjna co 2 kosiarki do trawy, łatwa do usunięcia wystarczy nieco podniesiony przód kosiarki i odpowiednio wyprofilowany tzw. nagarniacz, ale producenci jakoś nie potrafią na to wpaść ;) Tu wystarczyłoby dać koła napędowe z przodu, a prowadzące z tyłu. Strasznie taki jakiś niekompetentny macie ten artykuł. Chwalicie sprzęt bo kosztuje 10 tyś zł ? Jego cena jest absolutnie nieadekwatna do tego co widać na filmie. Czytając miałem wrażenie jakieś dziwnej reklamy jak z TV SHOP,.

jan.wasilewski00

Zadna nowosc ale napewno nadal zapora jest cena, Mi to bardziej wyglada na artykul sponsorowany niz rzetelny test.

fuzzy198100

Ta, jednak kraj malkontentów. Wpisów o innych firmach nie chce mi się komentować. Szkoda, że linka jeszcze nie podałeś.
Widuję takiego robota w akcji, jak już pisałem wyżej. Jest tak, że jak używasz tego robota często tzn go zaprogramujesz to nie ma wuja, żeby trawa wysoka ci urosła. Co do ostrzy to są w stanie zrobić np. patykom czy szyszkom jesień średniowiecza. Nie będę pisał co pod nią wrzucałem :P Słowo klucz - systematyczność. Co do cen to wszystko zależy od powierzchni trawnika.

mi.ol00

Oczywiście pierwsze koszenie będzie nie równe ale już następne i następne coraz skuteczniejsze. Gdybym się zdecydował (miał wolne 10tyś) to najpierw skosiłbym trawnik a potem dopiero wypuścił automat na rekonesans. Jestem przekonany że po 2-3 razach trawnik będzie wyglądać coraz lepiej. A najważniejsze - bez mojej ingerencji, czasu, energii. Przy normalnej kosiarce trawę trzeba jeszcze spakować do worków i wystawić do odbioru. Jeżeli będzie mnie stać to na pewno kupię takie cudo.

jkzorba00

W kosztach powinniście uwzględnić koszty serwisowania , bo znając życie po 2 latach z tej maszyny będzie złom , zwłaszcza że nie jest odporna na wodę (nie kosi w czasie deszczu).

dariuszadamek00

Lepiej nie wypuszczać żółwia do ogrodu, gdy to grasuje w pobliżu :D A tak serio, to jeśli to faktycznie działa tak, jak zapewniają producenci, to nie jest to głupi pomysł na wiosnę.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.