Sharp Steamwave AX-1100 – test kuchenki parowej „3 w 1”

Uczta nie tylko dla oczu

tekst: Daria Kowalska, zdjęcia: Dawid Gr
Sharp Steamwave AX-1100 – test kuchenki parowej „3 w 1”

Kuchenki mikrofalowe na dobre zagościły w naszych domach. Pozwalają głównie na podgrzanie posiłku bądź napoju, wiele modeli ma także funkcję grillowania. Model AX-1100 firmy Sharp oferuje jeszcze więcej. Umożliwia przygotowanie posiłku za pomocą mikrofal, pary lub grilla.

0

Testowane produkty:

Testy praktyczne – gotujemy, stosując programy automatyczne

Oswajanie kuchenki rozpoczęliśmy „gotowaniem na sucho”, czyli włączając tryb demonstracyjny. Było to dobre posunięcie, ponieważ mimo szczegółowej instrukcji (58 stron!) procedura uruchamiania poszczególnych programów nie została przedstawiona krok po kroku. W rezultacie trzeba to robić intuicyjnie. Tryb demonstracyjny pozwolił więc zapoznać się z zasadami działania sprzętu.

Przygotowując pierwszy posiłek na parze, sięgnęliśmy po przepis dołączony przez producenta. W instrukcji, na końcu, znaleźliśmy kilka ciekawych propozycji obiadowych. Na pierwszy ogień, a raczej parę, poszła ryba z brokułami. Zgodnie z zaleceniami użyliśmy dwóch tac: metalowej i szklanej. Skorzystaliśmy z opcji „programy zrównoważone” oznaczonej jako ST41. Dzięki wcześniejszym próbom w trybie demonstracyjnym wiedzieliśmy już, że wystarczy wciśnięcie odpowiedniego przycisku na panelu sterowania, następnie określenie wagi składników i wybranie opcji „Start”. Zaobserwowaliśmy, że na wyświetlaczu od razu pojawia się informacja o czasie potrzebnym do przygotowania posiłku. Określając wagę produktów, wybraliśmy 2 kg; urządzenie zapowiedziało 24 minuty i 40 sekund oczekiwania. Na wyświetlaczu pojawiły się ponadto: „ON”, „AUTO” oraz „WATER”. Mieliśmy więc ponad 24 minuty na to, aby poobserwować urządzenie.

Szyba w drzwiczkach natychmiast zaparowała, nie mogliśmy więc przyglądać się postępom w gotowaniu. W trakcie pracy obudowa dość mocno się nagrzała. Po wyznaczonym czasie usłyszeliśmy potrójne piknięcie, informujące o zakończeniu gotowania. Otwierając drzwiczki, trzymaliśmy się z daleka od komory operacyjnej – i słusznie, gdyż z wewnątrz buchnęła gorąca para. Wnętrze komory operacyjnej pokryte było kroplami wody, poza tym urządzenie zużyło około 80% tej, którą wcześniej wlaliśmy do pojemnika. Niezbędna okazała się taca na skroploną parę. Co ważne, choć kuchenka stała w pobliżu okna, nie zaobserwowaliśmy wilgoci na szybie okiennej. Warto dodać, że po zakończonym gotowaniu wentylator chłodzący działa jeszcze przez mniej więcej 10 minut i po tym czasie samoistnie się wyłącza. W trakcie pracy urządzenia zmierzyliśmy pobór energii: wynosił średnio 760 W, a całkowite jej zużycie podczas gotowania naszej potrawy to 287 kWh.

Co wyjęliśmy ze środka? Świetnie przygotowaną miękką rybę i brokuły takie, jakie lubimy, czyli al dente. Koneserzy tego rodzaju posiłków docenili efekty pracy kuchenki, pozostali czekali na bardziej tradycyjny, czyli grillowane skrzydełka i inne potrawy kojarzące się z polską kuchnią.

Do skrzydełek z grilla zastosowaliśmy program AG1, co oznacza automatyczną pracę z grillem. Przyprawione mięso ułożyliśmy na ruszcie, a ten – na szklanej tacy. Procedura uruchomienia okazała się podobna do poprzedniej: należało wcisnąć przycisk „GRILL MENUS”, wybrać odpowiedni program, następnie określić wagę produktów i wcisnąć „Start”. Na wyświetlaczu pojawił się elektroniczny zegar, określający czas grillowania, w naszym przypadku 14 minut i 44 sekundy. Zdziwił nas tak krótki czas wyznaczony przez urządzenie, ale cierpliwie czekaliśmy na efekty, obserwując przyszły posiłek. Pierwsze, na co zwróciliśmy uwagę, to bardzo gorąca obudowa, zarówno w górnej części, jak i z tyłu. Temperatura w szczytowym momencie grillowania wyniosła prawie 86 stopni Celsjusza. Pomiar był wykonywany z odległości około 1 metra pirometrem laserowym. Zadbaliśmy więc, aby przewód zasilający nie dotykał obudowy, w przeciwnym razie z całą pewnością uległby uszkodzeniu. W tym trybie mieliśmy możliwość podglądu, ponieważ po mniej więcej 4 minutach szyba odparowała. Gdy zegar na wyświetlaczu wskazał 5 minut i 38 sekund, usłyszeliśmy potrójny sygnał, a odliczanie wsteczne zatrzymało się. Była to dla nas informacja, że należy odwrócić mięso. Zrobiliśmy, co trzeba, i ponownie wcisnęliśmy przycisk „Start”.

Miernik poboru energii wskazał wartości w przedziale 2208–2300 W, a całkowite zużycie w przypadku tego programu wyniosło 473 kWh. Koniec grillowania został oznajmiony sygnałem dźwiękowym. Co tym razem udało nam się uzyskać? Chrupiące z zewnątrz skrzydełka, z całą pewnością upieczone w środku, ale nie tak, jak lubimy. Nasza potrawa do złudzenia przypominała skrzydełka, jakie przyrządzamy latem na grillu. My postanowiliśmy „podrasować” mięso tak, aby było jeszcze bardziej miękkie. Z pomocą przyszedł nam program ręcznego gotowania.

Waszym zdaniem

Brak opinii.

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze.